Lechia - Górnik 5-1. Bolesne zderzenie z rzeczywistością

25.09.2010
Katastrofalna godzina gry w wykonaniu Górnika Zabrze! Adam Stachowiak najpierw zawalił bramkę, a potem ratował swoich kolegów przed jeszcze wyższą porażką... Zabrzanie byli nieobecni.
23 strzały na bramkę gości oddała Lechia! A wiele akcji uderzeniami nie zostało sfinalizowanych. Cyfry już wskazują, że Górnik w Gdańsku rozegrał najgorszy mecz od momentu powrotu do ekstraklasy. Całe zło rozpoczęło się od błędu Adama Stachowiaka i Aleksandra Kwieka. Pomocnik Górnika zostawił sporo miejsca Abdou Razakowi Traore, a ten uderzył z dystansu. Strzał był do wybronienia, lecz źle zachował się Stachowiak i w efekcie worek z bramkami został rozwiązany.

Górnik stratą tego gola wcale się jednak nie podłamał. Marcin Wodecki zdołał nawet doprowadzić do remisu, posyłając piłkę między nogami Pawła Kapsy. Radość trwała krótko. Niezwykle naładowany Marko Bajić wykończył dogranie Huberta Wołąkiewicza. Nie popisał się w tej akcji Adam Banaś. To okazał się moment kluczowy tego meczu. Coś w zespole Górnika pękło, zaś Lechia nabrała powietrza w żagle i od tego momentu stworzyła sobie kilkanaście dobrych sytuacji!

Kluczowe okazało się wygranie bitwy w środku pola. Po dwóch kwadransach zabrzanie odpuścili, wywiesili białą flagę i konsekwencje były opłakane. Stachowiak jeszcze przed przerwą wybronił sytuację sam na sam z Traore, a także poradził sobie ze strzałem Nowaka. Wodecki wybił w międzyczasie piłkę z linii bramkowej. Wreszcie sędzia zaprosił obie drużyny na przerwę. Wydawało się, że ten kwadrans powinien pomóc gościom, aby nabrać powietrza w płuca i w drugiej odsłonie poszukać wyrównania.

Nic bardziej mylnego! Buzał wyszedł z szatni i potrzebował trzech minut, aby stanąć oko w oko ze Stachowiakiem, a kilka minut później wypracować idealną okazję Traore. Obie szanse Lechia zmarnowała. Limit szczęścia Górnika musiał się w końcu skończyć. I tak się stało. Gdańszczanie strzelili więc kolejne trzy bramki, na które w pełni zasłużyli. Ba! Gdyby Traore był bezlitosny, to skończyłoby się prawdziwym blamażem.

Beniaminek z Zabrza zachłysnął się najwyraźniej dobrym startem i wysoką pozycją w lidze. Lechia wylała na jego zawodników zimny kubeł wody.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również