Lechia Gdańsk jest jak... ukraińskie kluby
27.09.2014
Po tym, jak w Lechii zmienił się właściciel, wielu obwieściło, że właśnie narodziła się trzecia siła w Polsce. Jak na razie gdańszczanie nie mają co marzyć o podium, a o... miejscu w grupie mistrzowskiej. Po niespełna 1/3 sezonu zasadniczego, drużyna z północy kraju zajmuje 10. pozycję w ekstraklasie. "Biało-zieloni" przegrali ostatnio w lidze z Pogonią Szczecin, a do tego odpadli już z Pucharu Polski - wyeliminowała ich Stal Stalowa Wola.
- Lechia to zespół z ekstraklasy, a to oznacza, że na pewno nie można tej drużyny zlekceważyć. Ma wielu klasowych, bardzo dobrych zawodników, a że teraz jest w takim miejscu i ma zawirowania personalne, to nie oznacza, że możemy zmniejszyć czujność - podkreśla trener Józef Dankowski. Mówiąc o zawirowaniach, szkoleniowiec ma na myśli to, że gdańszczanie nie wiedzą, kto ich poprowadzi w kolejnych meczach ligowych.
Joaquim Machado został po trzech miesiącach zwolniony z funkcji trenera i jak na razie nie wybrano jego zastępcy. Co ciekawe, wśród potencjalnych następców Portugalczyka wymienia się związanego w przeszłości z Górnikiem Tomasza Hajtę. Z zabrzanami Lechię poprowadzą jednak Tomasz Unton i Maciej Kalkowski. Czy te zawirowania będą miały wpływ na postawę gości?
- Ze swojego doświadczenia wiem, że jak zmienia się trener, to cały zespół spina się i chce przed nowym szkoleniowcem zaprezentować się jak najlepiej. Nie ma jeszcze głównego trenera, ale to na pewno będzie dodatkowy impuls dla zawodników. Tak będzie na 100 procent, sam to w przeszłości odczuwałem - przyznaje Oleksandr Szeweluchin.
Jednym z powodów słabej postawy Lechii jest z pewnością fakt, że do Gdańska latem dołączyło aż 22 (!) nowych zawodników. Dla Szeweluchina... nie jest to coś nowego. - Takie sytuacje często zdarzają się na Ukrainie. Gdy klub ma pieniądze i nagle zmienia się kierownictwo, to każdy chce przebudować zespół. To nie jest normalna sytuacja, tak nie powinno być. Aby zgrać ze sobą piłkarzy, potrzebny będzie przynajmniej rok - ocenia ukraiński obrońca zabrzan.
10. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
28.09.2014 r. (niedziela, godzina 15:30)
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
- Lechia to zespół z ekstraklasy, a to oznacza, że na pewno nie można tej drużyny zlekceważyć. Ma wielu klasowych, bardzo dobrych zawodników, a że teraz jest w takim miejscu i ma zawirowania personalne, to nie oznacza, że możemy zmniejszyć czujność - podkreśla trener Józef Dankowski. Mówiąc o zawirowaniach, szkoleniowiec ma na myśli to, że gdańszczanie nie wiedzą, kto ich poprowadzi w kolejnych meczach ligowych.
Joaquim Machado został po trzech miesiącach zwolniony z funkcji trenera i jak na razie nie wybrano jego zastępcy. Co ciekawe, wśród potencjalnych następców Portugalczyka wymienia się związanego w przeszłości z Górnikiem Tomasza Hajtę. Z zabrzanami Lechię poprowadzą jednak Tomasz Unton i Maciej Kalkowski. Czy te zawirowania będą miały wpływ na postawę gości?
- Ze swojego doświadczenia wiem, że jak zmienia się trener, to cały zespół spina się i chce przed nowym szkoleniowcem zaprezentować się jak najlepiej. Nie ma jeszcze głównego trenera, ale to na pewno będzie dodatkowy impuls dla zawodników. Tak będzie na 100 procent, sam to w przeszłości odczuwałem - przyznaje Oleksandr Szeweluchin.
Jednym z powodów słabej postawy Lechii jest z pewnością fakt, że do Gdańska latem dołączyło aż 22 (!) nowych zawodników. Dla Szeweluchina... nie jest to coś nowego. - Takie sytuacje często zdarzają się na Ukrainie. Gdy klub ma pieniądze i nagle zmienia się kierownictwo, to każdy chce przebudować zespół. To nie jest normalna sytuacja, tak nie powinno być. Aby zgrać ze sobą piłkarzy, potrzebny będzie przynajmniej rok - ocenia ukraiński obrońca zabrzan.
10. kolejka T-Mobile Ekstraklasy
28.09.2014 r. (niedziela, godzina 15:30)
Górnik Zabrze - Lechia Gdańsk
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów