Lech - Podbeskidzie 1-1. "Górale" postrachem całej Polski!

05.04.2011
Niesamowite emocje w Poznaniu! W ostatniej minucie doliczonego czasu gry Podbeskidzie zdobyło wyrównującą bramkę i wywiozło cenny, bo bramkowy remis ze stadionu mistrzów Polski!
Czy ktoś jeszcze powie o nich "Kopciuszek"?! Cóż z tego, że trener Robert Kasperczyk wystawił w wyjazdowym spotkaniu z mistrzem Polski kilku zawodników spoza podstawowego składu, a poznaniacy zagrali najmocniejszą jedenastką? Dublerzy zaprezentowali się zwłaszcza w pierwszej połowie znakomicie i od początku, w swoim stylu, ruszyli na rywali. Damian Chmiel mógł zdobyć gola już w pierwszych minutach meczu po dośrodkowaniu Adama Cieślińskiego, jednak uderzył minimalnie nad poprzeczką.

Zawodnicy Jose Bakero w pierwszej połowie stworzyli tylko jedną naprawdę groźną sytuację, ale Semir Stilić przegrał pojedynek z Richardem Zajacem. Jeszcze przed przerwą z powodu kontuzji pachwiny boisko musiał opuścić Bartłomiej Konieczny i to w drugiej połowie się odbiło na poczynaniach obronnych "Górali". "Kolejorz" wyszedł na prowadzenie właśnie po błędzie bielszczan. Dariusz Łatka stracił piłkę na lewej stronie boiska, Jakub Wilk dośrodkował na głowę Bartosza Ślusarskiego, a ten sprytnym strzałem, od poprzeczki, nie dał szans Zajacowi.

Chwilę później Sylwester Patejuk musiał opuścić boisko z powodu stłuczenia łydki. Kasperczyk wykorzystał ostatnią zmianę, tymczasem na 20 minut przed końcem meczu Tomasza Górkiewicza złapały skurcze. Obrońca Podbeskidzia, mimo że cierpiał z każdym krokiem, dotrwał bez poważniejszych błędów do końca.

To, co działo się w doliczonym czasie gry, na długo pozostanie w pamięci kibiców nie tylko Podbeskidzia. W ostatniej minucie Piotr Malinowski uciekł obrońcom Lecha, dośrodkował w pole karne,  Adam Cieśliński uprzedził Manuela Arboledę, a piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki Krzysztofa Kotorowskiego. Sędzia zakończył mecz, bielszczanie szaleli z radości, kibice Lecha wygwizdali swoich zawodników i szybko opuścili stadion, a ponad 500-osobowa grupa fanów Podbeskidzia mogła głośno i długo cieszyć się na opustoszałym 40-tysięczniku.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również