Lech - Górnik 2-1. Piękne bramki przy Bułgarskiej

10.05.2014
Górnik Zabrze źle wszedł w mecz, tracąc bramkę w jednej z pierwszych akcji. Równie źle rozpoczęła się druga połowa pojedynku. Ozdobą spotkania była przepiękna bramka Radosława Sobolewskiego.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Wydarzenie
To z pewnością będzie kandydat do bramki sezonu! Radosław Sobolewski pod koniec pierwszej połowy potężnie uderzył z dystansu "w okienko" bramki Macieja Gostomskiego. Bramkarz Lecha był bez szans. Idealny strzał pomocnika Górnika, który po golu aż... chwycił się za głowę. To siódmy gol "Sobola" w tym sezonie.

Bohater
Obrońcy Górnika mieli duże problemy z upilnowaniem Szymona Pawłowskiego. Zawodnik Lecha asystował przy golu Gergo Lovrencsicsa, sam strzelał na bramkę, a także wypracowywał kolegom z drużyny sytuacje strzeleckie.

Rozczarowanie
Zabrzanie muszą popracować nad koncentracją. Górnik stracił bramki zarówno na początku pierwszej, jak i drugiej połowy. W pierwszych minutach spotkania Pawłowski zagrał do Lovrencsicsa, a ten - mimo wokół niego znajdowało się kilku rywali - zdołał przyjąć piłkę i uderzyć na bramkę Pavelsa Steinborsa, który nie zdołał obronić precyzyjnego strzału. Węgier zdobył gola także tuż po przerwie - tym razem pokonał Łotysza ładnym uderzeniem z 16 linii pola karnego zewnętrzną częścią stopy.

Co ciekawego:
- Sobolewski w końcu mógł wrócić na swoją ulubioną pozycję, defensywnego pomocnika. To dzięki temu, że od pierwszej minuty partnerować Adamowi Danchowi na środku obrony mógł Oleksandr Szeweluchin.

- Już w pierwszej minucie piłkę na środku boiska stracił Bartosz Iwan, przez co w dogodnej sytuacji znalazł się Pawłowski. Ten jednak uderzył obok bramki.

- Karol Linetty zmarnował w pierwszej połowie wyśmienitą sytuację. Pawłowski bez problemu ograł Szeweluchina i wyłożył piłkę młodszemu koledze, który stał kilka metrów przed bramką. Po tej akcji powinno być 2-0, ale pomocnik nie trafił czysto w futbolówkę.

- Tuż przed przerwą, sędzia Paweł Gil mógł odgwizdać rzut karny dla Lecha. Najpierw piłkę ręką zagrał Adam Danch, a chwilę później Dzikamai Gwaze chciał powstrzymać w "16" Pawłowskiego, lecz zamiast w piłkę, kopnął w nogę zawodnika gospodarzy.

- 300. mecz w ekstraklasie zanotował Łukasz Madej. Z kolei Szeweluchin zagrał dzisiaj w polskiej lidze po raz 50.

- Pod koniec spotkania, ładny strzał z dystansu oddał Prejuce Nakoulma. Zmierzającą pod poprzeczkę piłkę zdołał obronić Gostomski.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również