Kto odpowiada za klęskę Górnika Zabrze?

31.05.2009
Najbardziej utytułowanego klubu w Polsce zabraknie w ekstraklasie. - W najczarniejszych myślach nikt z nas nie przypuszczał, że Górnik zazna spadku - mówił wczoraj prezes Jędrzej Jędrych.
Górnik na zapleczu elity zagra dopiero po raz drugi. - Powtórzyła się historia sprzed 30 lat. Wtedy nasz klub też spadł z ekstraklasy - przypomina Jędrzej Jędrych. A nie tak miało być. Zespół był budowany pod kątem europejskich pucharów. Doszło nawet do tego, że na 2012 zaplanowano mistrzostwo Polski! Ledwie kilka miesięcy było potrzebnych, aby bogaty sponsor zrozumiał, że piłka nożna jest znacznie bardziej nieprzewidywalna od matematycznych wyliczeń, cyfrowych wykresów, czy tez giełdowych wzrostów i spadków. - To jest sport, który uczy nas pokory, ale też daje nam wiary we własne siły - wskazał wczoraj zasmucony Jędrych.

- Stać nas na podium - mówił w lipcu ubiegłego roku Michał Pazdan. Wczoraj ten sam zawodnik nie krył łez po końcowym gwizdku meczu z Polonią Warszawa. Górnik zaczął rozgrywki źle. Posadę szybko stracił więc Ryszard Wieczorek. - Nie miałem żadnego wpływu na transfery - przyznał z rozbrajającą szczerością całkiem niedawno. Pytanie, który dbający o swojego nazwisko trener na taką rolę by się zgodził? Krótko po tym, jak został zwolniony, po wypowiedzenia poszli zwolennicy kaset wideo, czyli dyrektor Krzysztof Hetmański i prezes Ryszard Szuster. Oni też pewnie będą się wzbraniać, ale muszą do swoich CV dopisać sezon 2008/2009 i degradację Górnika.

Zimą za sprowadzanie nowych zawodników odpowiadał już Henryk Kasperczak. Ostatni w tabeli zespół prowadził w tym sezonie najlepiej opłacany trener w całej stawce, który już w Wiśle zasłynął z kilku niewypałów transferowych. W Zabrzu dostał kilka milionów złotych. Więcej niż miały wszystkie pozostałe śląskie kluby razem wzięte! Ściągano i przepłacano, jak sam przyznał prezes Jędrzej Jędrych, aby ratować ligę. Nie udało się. Zabrakło jednego zwycięstwa. - Gdy spojrzymy na tę rundę, to widzimy, że drużyna zrobiła wielki wysiłek w walce o utrzymanie. Startowaliśmy bowiem z bardzo niskiego pułapu. Mieliśmy zimą tylko dziewięć punktów. Jednak w najczarniejszych myślach nikt z nas nie przypuszczał, że Górnik zazna spadku. Wszyscy bardzo mocno to przeżywamy - przyznał Jędrych.

Na Roosevelta nawet kilkadziesiąt minut po jednej z największych klęsk w historii klubu szybko jednak stwierdzono, że nie można się załamać. Przykłady Widzewa Łódź i Zagłębia Lubin obrazują, że banicja może trwać krótko. - Nie zmieniamy swoich planów. Chcemy budować klub na miarę marzeń. Zamierzamy wrócić do elity jak najszybciej i zrobimy wszystko, aby w Zabrzu była drużyna, który liczy się w Polsce. Nasi sympatycy w pełni na to zasługują. Kiedy spadliśmy za pierwszym razem, wróciliśmy po roku i zdobyliśmy wicemistrzostwo - dodał prezes zabrzan.
autor: Krzysztof Kubicki, Sebastian Skierski

Przeczytaj również