Kto był bohaterem konferencji po meczu GKS-u z Okocimskim?
28.04.2013
- Bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Wygraliśmy, bo byliśmy bardziej umotywowani i momentami graliśmy nieźle. Nasze zwycięstwo jest jak najbardziej zasłużone, bo wykorzystaliśmy grę w przewadze - wskazywał Czesław Palik, a następnie ironicznie wspomniał o pewnej sytuacji.
- Przed rzutem karnym mieliśmy doskonałą szansę na gola. Będzie ona się śniła dwóm zawodnikom, którzy dwukrotnie, z dwóch metrów, nie trafili do bramki i tym samym zrobili z bramkarza bohatera - powiedział Palik, a następnie skupił się na sędziowaniu.
- To zwycięstwo okupione zostało czerwoną kartką. Widziałem w swoim życiu różnych sędziów i nic nie jest mnie już w stanie zaskoczyć... ale obie kartki były dziwne. Zastanawiam się czy były to faule na bezpośrednie "czerwo". Sędziowanie nie polega tylko na kartkowaniu. Jak nie ma znamion chamstwa i brutalności, to nie widzę sensu pokazywać kartoników - wzdychał trener Palik.
Ze słowami swojego vis-a-vis zgadzał się Piotr Mandrysz. - Widziałem już słabsze sędziowanie w czasach ekstraklasy. To były jednak troszkę inne czasy, wtedy takie rzeczy działy się nagminnie. A dziś? Spotkanie nie było aż tak brutalne na taką ilość kartek. Uważam, że Imiela nawet nie faulował, nie powinien dostać nawet żółtej kartki, a co dopiero czerwoną. Nie chcę obarczać sędziego winą za porażkę, ale trzeba przyznać, że słabo prowadził te zawody - powiedział wprost Piotr Mandrysz.
- Uczulałem moich piłkarze, że w polu karnym nie można dawać pretekstu do odgwizdania rzutu karnego. Sytuacja, po której arbiter wskazał na "wapno", była niegroźna. Rywal był tyłem do bramki. Sytuacja z gatunku takich, że obrońca nie powinien był ingerować. Zobaczę na wideo i przekonam się czy faulował... ale nie powinien w ogóle dawać pretekstu - wskazał trener.
Mandrysz zakończył słowami, w których zasugerował, że tyszanie przegrali ten mecz w głowach. - Sparaliżował nas fakt, że ewentualne zwycięstwo mogło nas wywindować na trzecie miejsce. Zagraliśmy słabo. Jeśli miałbym kogoś wyróżnić... to - prawdę powiedziawszy - nie za bardzo byłoby kogo - powiedział szkoleniowiec.
- Planowałem w przerwie zrobić dwie zmiany, ale czerwona kartka pokrzyżowała mi szyki. Nie udało się poprawić jakości naszej gry. Walkę podjęliśmy dopiero po czerwonej kartce dla gości. Nie udało się jednak odwrócić losów spotkania, bo byliśmy słabo dysponowani - zakończył Mandrysz.
- Przed rzutem karnym mieliśmy doskonałą szansę na gola. Będzie ona się śniła dwóm zawodnikom, którzy dwukrotnie, z dwóch metrów, nie trafili do bramki i tym samym zrobili z bramkarza bohatera - powiedział Palik, a następnie skupił się na sędziowaniu.
- To zwycięstwo okupione zostało czerwoną kartką. Widziałem w swoim życiu różnych sędziów i nic nie jest mnie już w stanie zaskoczyć... ale obie kartki były dziwne. Zastanawiam się czy były to faule na bezpośrednie "czerwo". Sędziowanie nie polega tylko na kartkowaniu. Jak nie ma znamion chamstwa i brutalności, to nie widzę sensu pokazywać kartoników - wzdychał trener Palik.
Ze słowami swojego vis-a-vis zgadzał się Piotr Mandrysz. - Widziałem już słabsze sędziowanie w czasach ekstraklasy. To były jednak troszkę inne czasy, wtedy takie rzeczy działy się nagminnie. A dziś? Spotkanie nie było aż tak brutalne na taką ilość kartek. Uważam, że Imiela nawet nie faulował, nie powinien dostać nawet żółtej kartki, a co dopiero czerwoną. Nie chcę obarczać sędziego winą za porażkę, ale trzeba przyznać, że słabo prowadził te zawody - powiedział wprost Piotr Mandrysz.
- Uczulałem moich piłkarze, że w polu karnym nie można dawać pretekstu do odgwizdania rzutu karnego. Sytuacja, po której arbiter wskazał na "wapno", była niegroźna. Rywal był tyłem do bramki. Sytuacja z gatunku takich, że obrońca nie powinien był ingerować. Zobaczę na wideo i przekonam się czy faulował... ale nie powinien w ogóle dawać pretekstu - wskazał trener.
Mandrysz zakończył słowami, w których zasugerował, że tyszanie przegrali ten mecz w głowach. - Sparaliżował nas fakt, że ewentualne zwycięstwo mogło nas wywindować na trzecie miejsce. Zagraliśmy słabo. Jeśli miałbym kogoś wyróżnić... to - prawdę powiedziawszy - nie za bardzo byłoby kogo - powiedział szkoleniowiec.
- Planowałem w przerwie zrobić dwie zmiany, ale czerwona kartka pokrzyżowała mi szyki. Nie udało się poprawić jakości naszej gry. Walkę podjęliśmy dopiero po czerwonej kartce dla gości. Nie udało się jednak odwrócić losów spotkania, bo byliśmy słabo dysponowani - zakończył Mandrysz.
Polecane
I liga