KSZO - Górnik 2-1. Fatalna passa zabrzan trwa. Przeszkodził sędzia?
08.11.2009
Mecz mógł się znakomicie rozpocząć dla Górnika. Bonin wyszedł w sytuacji sam na z bramkarzem i trafił do siatki, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej kapitana "Trójkolorowych", choć ten w momencie podania na niej nie był. Po 25 minutach gry powoli zaczęli rozkręcać się zawodnicy KSZO. Efektem tego była trochę przypadkowa bramka. Cieciura strzelał zza pola karnego, ale nieczysto trafił w piłkę. Do tej dopadł jednak Kanarski i głową z kilku metrów pokonał Nowaka.
Po przerwie do mocnych ataków przystąpili przyjezdni. Do wyrównania doprowadził Trznadel. Bonin uderzył z 17 metrów z rzutu wolnego. Piłkę "wypluł" golkiper gospodarzy, a napastnik Górnika wpakował ją do siatki. Po chwili zabrzanie powinni byli objąć prowadzenie. Znakomitą okazję zmarnował Arifović, który nie trafił w światło bramki z bliskiej odległości.
Gospodarze grali bardzo nerwowo, a Górnik z każdą minutą parł do przodu i stwarzał zagrożenie pod bramką Wróbla. Dwie minuty przed końcem spotkania w polu karnym ewidentnie chwytany za koszulkę był Arifović, ale gwizdek arbitra milczał. Minęło kilkadziesiąt sekund i zwycięskiego gola dla KSZO zdobył Kardas popisując się skutecznym strzałem głową.
To już czwarta porażka z rzędu ekipy z Roosevelta. - Tracimy głupio bramki, które musimy odrabiać. Udało się wyrównać. Później poszliśmy na wymianę ciosów i straciliśmy gola. Dobrze, że ta runda już się kończy - podsumował kapitan przyjezdnych, Grzegorz Bonin.
Po przerwie do mocnych ataków przystąpili przyjezdni. Do wyrównania doprowadził Trznadel. Bonin uderzył z 17 metrów z rzutu wolnego. Piłkę "wypluł" golkiper gospodarzy, a napastnik Górnika wpakował ją do siatki. Po chwili zabrzanie powinni byli objąć prowadzenie. Znakomitą okazję zmarnował Arifović, który nie trafił w światło bramki z bliskiej odległości.
Gospodarze grali bardzo nerwowo, a Górnik z każdą minutą parł do przodu i stwarzał zagrożenie pod bramką Wróbla. Dwie minuty przed końcem spotkania w polu karnym ewidentnie chwytany za koszulkę był Arifović, ale gwizdek arbitra milczał. Minęło kilkadziesiąt sekund i zwycięskiego gola dla KSZO zdobył Kardas popisując się skutecznym strzałem głową.
To już czwarta porażka z rzędu ekipy z Roosevelta. - Tracimy głupio bramki, które musimy odrabiać. Udało się wyrównać. Później poszliśmy na wymianę ciosów i straciliśmy gola. Dobrze, że ta runda już się kończy - podsumował kapitan przyjezdnych, Grzegorz Bonin.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów