Krzysztof Bizacki: Nie chodzi o to, by utrzymywać się przy piłce...
20.08.2012
Po dwóch obiecujących pierwszych kolejkach GKS Tychy gładko uległ u siebie Termalice Bruk-Bet Nieciecza. - Byliśmy zespołem zdecydowanie słabszym, Nieciecza pokazała nam, jak wygląda dobry I-ligowy poziom. Chciała grać do przodu, w przeciwieństwie do nas. My chcieliśmy utrzymać się przede wszystkim przy piłce, przy 0-1, 0-2 i 0-3, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Musimy się podnieść, bardzo chcemy, walczymy, ale tu trzeba jeszcze grać w piłkę - stwierdza doświadczony gracz beniaminka.
Najgorsze dla tyszan we wczorajszym spotkaniu było to, że stracili gole tuż przed przerwą i chwilę po przerwie. - Nie wiem czy dekoncentracja, ale ułożyło się dla nich idealnie. Jednak my mieliśmy jeszcze bardzo dużo czasu, by odrobić straty, lecz niestety nie stwarzamy sytuacji. Można mieć pretensje, gdy się nie wykorzystuje sytuacji, ale my ich w ogóle nie mamy, może poza moją jedną "setą", gdy trafiłem w słupek. Tak to nie mieliśmy nic innego. Musimy popracować, nad grą do przodu, a nie tylko nad utrzymywaniem - dodaje.
A przecież ledwie kilka dni wcześniej GKS zaprezentował się na boisku Zawiszy Bydgoszcz bardzo przyzwoicie. - To jest właśnie cała polska piłka, każdy mecz jest inny, tworzy swoją historię. W Bydgoszczy zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, ale Zawisza chciał atakować. A tu Nieciecza sobie stanęła, grała z kontrataku i mecz był zupełnie inny. Mam nadzieję, że pokusimy się w Świnoujściu o niespodziankę - zapowiada przed spotkaniem z liderem I ligi.
Dwa punkty w trzech meczach to dla GKS-u rozczarowujący dorobek? - Na pewno nie możemy mówić, że jest spokojnie, remis na Zawiszy byłby bardzo dobrym rezultatem, gdybyśmy wygrali z Niecieczą. A tak, mamy dwa punkty, jesteśmy w dole tabeli. Musimy w każdym meczu walczyć o trzy punkty. Nie jest nerwowo, ale nie możemy się uspokajać, że jesteśmy beniaminkiem. Mamy skład na tyle szeroki, że każdy musi rywalizować o miejsce i mam nadzieję, że będziemy w kolejnych meczach walczyć z lepszym skutkiem punktowym - kończy były gracz Ruchu Chorzów.
Najgorsze dla tyszan we wczorajszym spotkaniu było to, że stracili gole tuż przed przerwą i chwilę po przerwie. - Nie wiem czy dekoncentracja, ale ułożyło się dla nich idealnie. Jednak my mieliśmy jeszcze bardzo dużo czasu, by odrobić straty, lecz niestety nie stwarzamy sytuacji. Można mieć pretensje, gdy się nie wykorzystuje sytuacji, ale my ich w ogóle nie mamy, może poza moją jedną "setą", gdy trafiłem w słupek. Tak to nie mieliśmy nic innego. Musimy popracować, nad grą do przodu, a nie tylko nad utrzymywaniem - dodaje.
A przecież ledwie kilka dni wcześniej GKS zaprezentował się na boisku Zawiszy Bydgoszcz bardzo przyzwoicie. - To jest właśnie cała polska piłka, każdy mecz jest inny, tworzy swoją historię. W Bydgoszczy zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, ale Zawisza chciał atakować. A tu Nieciecza sobie stanęła, grała z kontrataku i mecz był zupełnie inny. Mam nadzieję, że pokusimy się w Świnoujściu o niespodziankę - zapowiada przed spotkaniem z liderem I ligi.
Dwa punkty w trzech meczach to dla GKS-u rozczarowujący dorobek? - Na pewno nie możemy mówić, że jest spokojnie, remis na Zawiszy byłby bardzo dobrym rezultatem, gdybyśmy wygrali z Niecieczą. A tak, mamy dwa punkty, jesteśmy w dole tabeli. Musimy w każdym meczu walczyć o trzy punkty. Nie jest nerwowo, ale nie możemy się uspokajać, że jesteśmy beniaminkiem. Mamy skład na tyle szeroki, że każdy musi rywalizować o miejsce i mam nadzieję, że będziemy w kolejnych meczach walczyć z lepszym skutkiem punktowym - kończy były gracz Ruchu Chorzów.
Polecane
I liga