Kryzys AZS-u. "Teraz już nikt nie postawi na nas złamanego centa"

19.01.2011
Siatkarze AZS-u Częstochowa przeżywają w ostatnich dniach ciężkie chwile. Okrzyknięci mianem rewelacji rozgrywek PlusLigi podopieczni Marka Kardosa przegrali ostatnio cztery spotkania z rzędu.
Częstochowianie w Nowym Roku zupełnie nie przypominają zespołu, który jeszcze kilkanaście dni temu imponował swoją dyspozycją i sensacyjnie zajmował fotel lidera PlusLigi. W przeciągu kilku dni gra częstochowskiej ekipy rozsypała się jak domek z kart. Pierwszym symptomem słabszej dyspozycji było już spotkanie z Jastrzębskim Węglem, które podopieczni Marka Kardosa przegrali po tie-breaku.

Apogeum nastąpiło jednak w minioną sobotę, gdy częstochowianie zostali wręcz rozbici w Rzeszowie, a gwoździem do trumny okazało się wtorkowe spotkanie z ekipą z Kędzierzyna. - Nad tym, co się stało w ostatnich dniach, wszyscy w klubie mocno się zastanawiamy. W zespole nie ma żadnych podziałów, aczkolwiek atmosfera po porażkach nigdy nie jest tak dobra, jak po wygranych - przyznaje prezes klubu, Konrad Pakosz.

Cztery porażki z rzędu sprawiły, że Akademicy stracili szansę na zajęcie dwóch czołowych lokat na zakończenie pierwszej części tegorocznego sezonu. Po wtorkowej porażce częstochowianie czują na swoich plecach również oddech kędzierzyńskiej ZAKSY, która powoli odradza się po dłuższym kryzysie.

Przed zespołem spod Jasnej Góry jeszcze ostatni akord pierwszej fazy rozgrywek i starcie w Kielcach z niewygodnym beniaminkiem. - Dopiero po tym spotkaniu będzie można mówić, z którego miejsca będziemy przystępować do drugiej części rozgrywek. W kolejnej rundzie czeka nas jeszcze dziesięć meczów, a później play-offy. O podsumowanie sezonu pokusimy się w maju - podkreśla Pakosz.

Okazja na przełamanie i odwrócenie złej karty nadarza się błyskawicznie. Już w czwartek ćwierćfinałowym meczem z Delectą Bydgoszcz częstochowianie rozpoczną udział w finałowym turnieju o Puchar Polski, który dla zwycięzcy może okazać się przepustką do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

- Miesiąc temu byliśmy jednym z faworytów tego turnieju. Po ostatnich meczach nikt nie postawi na nas złamanego centa. Puchar Polski ma to do siebie, że o wygranej decydują niuanse. Myślę, że naszym celem jest zagranie w czwartek dobrego meczu. Zadanie czeka nas na pewno trudne, gdyż Delecta oprócz wywalczonych punktów pokazała ostatnio kawał dobrej siatkówki i charakter - kończy Konrad Pakosz.
źródło: azsczestochowa.pl

Przeczytaj również