Kowalczyk trenuje w Rybińsku. Tam organizatorzy lubią... ponaciągać
03.02.2011
Rosyjski Rybińsk to kolejny przystanek na drodze do Kryształowej Kuli dla biegaczek narciarskich. To miasto, słynące przede wszystkim z produkcji silników lotniczych, od sezonu 2008/09 jest areną zmagań w Pucharze Świata. Bywa, że w daleką podróż - z Europy centralnej to około 2 tysiące kilometrów - nie wszystkie zawodniczki chcą się wybrać. Justyna Kowalczyk do tej grupy jednak nie należy. Polka wraz z Aleksandrem Wierietielnym i swoją ekipą już we wtorek zameldowała się w Rosji. Od tego czasu trenuje na tamtejszych trasach. Ale to nie występ w Rybińsku jest dla naszej zawodniczki najważniejszym celem.
- Przyjechaliśmy tu z gór. Będzie ciężko, bo startujemy na trzeci i czwarty dzień po treningach na wysokości. Ale tak ma być, bo najważniejsze są mistrzostwa świata - podkreśla Wierietielny.
Najważniejsza impreza odbędzie się w Oslo, ale poszczególne starty przybliżają Justynę do realizacji innego celu. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zawodniczka z Kasiny Wielkiej nad drugą Marit Bjoergen ma 479 punktów przewagi. Co prawda do zdobycia w obecnym cyklu pozostało jeszcze 1000 punktów, ale Norweżka zrezygnowała ze startów w Rosji, pozbawiając się tym samym możliwości powiększenia dorobku o 200 "oczek". Dla Justyna to więc kolejna możliwość odskoczenia w tej klasyfikacji i przybliżenia się do trzeciej z rzędu Kryształowej Kuli.
W dotychczasowych startach w Rybińsku największym problem była pogoda. Dwa lata temu ze względu na zbyt niską temperaturę organizatorzy zmuszeni byli odwołać bieg łączony, 12 miesięcy temu udało się go rozegrać, ale także było bardzo zimno.
- W nocy temperatura spadała do minus 28 stopni. W dzień była około minus 20. Trochę tam organizatorzy ponaciągali, wpisując, że było minus 19. Gdyby bowiem było zimniej, musieliby się zastanawiać nad odwołaniem biegu - wspomina Wierietielny.
Na szczęście w tym roku prognozy są korzystniejsze. Temperatura nawet w nocy nie powinna spadać poniżej minus 10 stopni, a w dzień być trochę poniżej zera.
- Przyjechaliśmy tu z gór. Będzie ciężko, bo startujemy na trzeci i czwarty dzień po treningach na wysokości. Ale tak ma być, bo najważniejsze są mistrzostwa świata - podkreśla Wierietielny.
Najważniejsza impreza odbędzie się w Oslo, ale poszczególne starty przybliżają Justynę do realizacji innego celu. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zawodniczka z Kasiny Wielkiej nad drugą Marit Bjoergen ma 479 punktów przewagi. Co prawda do zdobycia w obecnym cyklu pozostało jeszcze 1000 punktów, ale Norweżka zrezygnowała ze startów w Rosji, pozbawiając się tym samym możliwości powiększenia dorobku o 200 "oczek". Dla Justyna to więc kolejna możliwość odskoczenia w tej klasyfikacji i przybliżenia się do trzeciej z rzędu Kryształowej Kuli.
W dotychczasowych startach w Rybińsku największym problem była pogoda. Dwa lata temu ze względu na zbyt niską temperaturę organizatorzy zmuszeni byli odwołać bieg łączony, 12 miesięcy temu udało się go rozegrać, ale także było bardzo zimno.
- W nocy temperatura spadała do minus 28 stopni. W dzień była około minus 20. Trochę tam organizatorzy ponaciągali, wpisując, że było minus 19. Gdyby bowiem było zimniej, musieliby się zastanawiać nad odwołaniem biegu - wspomina Wierietielny.
Na szczęście w tym roku prognozy są korzystniejsze. Temperatura nawet w nocy nie powinna spadać poniżej minus 10 stopni, a w dzień być trochę poniżej zera.
Polecane
Sporty zimowe