Kowalczyk: Te medale nie musiałyby wcale być na mojej półce
27.01.2011
Mistrzyni i medalistka olimpijska, podwójna mistrzyni świata, podwójna zdobywczyni Pucharu Świata, poza tym wiele tytułów i medali zdobytych w różnych kategoriach wiekowych. Justyna Kowalczyk to bardzo utytułowana zawodniczka, jednak w jej charakterze nie leży spoczywanie na laurach. Dlatego wciąż ma nowe cele przed sobą. Czy to oznacza, że biegaczka z Kasiny Wielkiej nie czuje się jeszcze spełniona jako sportowiec? Wprost przeciwnie.
- Co rok mówię, że jestem spełniona - podkreśla Justyna - Odkąd zdobyłam srebrny medal w zawodach juniorskich, czułam się już usatysfakcjonowana. Zawsze bowiem robiłam to, na co w danym momencie byłam przygotowana. Poza sezonem, kiedy były mistrzostwa świata w Sapporo, sięgałam po to, co chciałam. A to, że będę stawiała przed sobą kolejne cele, jest oczywiste. To zupełnie inna sprawa - mówi.
Kowalczyk przyznaje jednak, że wcale nie lubi podziwiać swoich trofeów. - Jestem antyrzeczowa. Nie przykładam uwagi do rzeczy, bo dla mnie ważne jest samo wspomnienie tego, że coś osiągnęłam. Te wszystkie piękne medale nie musiałby być na mojej półce. Ważne, że ja wiem, że je mam - podkreśla Justyna.
- Co rok mówię, że jestem spełniona - podkreśla Justyna - Odkąd zdobyłam srebrny medal w zawodach juniorskich, czułam się już usatysfakcjonowana. Zawsze bowiem robiłam to, na co w danym momencie byłam przygotowana. Poza sezonem, kiedy były mistrzostwa świata w Sapporo, sięgałam po to, co chciałam. A to, że będę stawiała przed sobą kolejne cele, jest oczywiste. To zupełnie inna sprawa - mówi.
Kowalczyk przyznaje jednak, że wcale nie lubi podziwiać swoich trofeów. - Jestem antyrzeczowa. Nie przykładam uwagi do rzeczy, bo dla mnie ważne jest samo wspomnienie tego, że coś osiągnęłam. Te wszystkie piękne medale nie musiałby być na mojej półce. Ważne, że ja wiem, że je mam - podkreśla Justyna.
Polecane
Sporty zimowe