Kowalczyk i Majdic mieszkają obok siebie, ale jeszcze się nie spotkały

28.01.2011
Justyna Kowalczyk po zawodach Otepaeae wróciła do Włoch, gdzie przygotowuje się do kolejnych pucharowych startów, a przede wszystkim do startu w mistrzostwach świata w Oslo.
- U nas wszystko dobrze. Pogoda nam dopisuje, trasy we Włoszech jak zwykle są przygotowane bardzo dobrze. Justyna na szczęście jest zdrowa. Nie możemy narzekać - mówi trener Aleksander Wierietielny, który jednak sam - od czasu Tour de Ski - walczy z chorobą. - Musiałem wziąć antybiotyk, a wtedy powinno się być w cieple. Ja niestety nie miałem takiej możliwości i teraz trochę się to za mną ciągnie. Ale jest już coraz lepiej - mówi szkoleniowiec.

Włoskie Alpy to bardzo popularna baza treningowa wśród biegaczek narciarskich. W regionie, w którym przebywa najlepsza polska zawodniczka, trenuje również gwiazda słoweńskich biegów, Petra Majdic. Wspólnych zajęć panie jednak nie planują. - Wiemy, że Petra jest w hotelu oddalonym od nas w linii prostej o jakieś dwa kilometry, ale tu tras jest tyle i są tak długie, że dziewczyny do tej pory nawet się jeszcze nie spotkały - zaznacza Wierietielny.

Kowalczyk do najbliższego poniedziałku będzie przebywać we Włoszech. Później wyruszy w podróż do Rybińska w Rosji, gdzie odbędą się - w pierwszy weekend lutego - zawody Pucharu Świata. Czy do tego czasu Polka będzie pracować nad jakimiś konkretnymi elementami narciarskiego rzemiosła?

- Nie skupiamy się na niczym szczególnym - odpowiada Wierietielny. - Mamy teraz zaplanowane normalne treningi wytrzymałościowe. Poza tym w tych górskich warunkach, jakie tu panują, nie powinno się biegać szybko, więc tego nie robimy. Justyna przed południem trenuje na nartach, po południu tradycyjnie mamy w planie trening siłowy. Tak nam spokojnie mija to zgrupowanie.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również