Kowalczyk chciała oddać medal

19.02.2010
Wicemistrzyni olimpijska podkreśla, jak ważna jest dla niej współpraca z trenerem Aleksandrem Wierietielnym. Dlatego Justyna Kowalczyk postanowiła, że srebro ofiaruje swojemu szkoleniowcowi.
- No i małpa nie przyjęła! Cóż mu zrobię? - śmieje się Justyna Kowalczyk do stojącego obok trenera. Z jakiej przyczyny szkoleniowiec odmówił przyjęcia takiego drogocennego prezentu? Twierdzi, że medal jest tylko i wyłącznie zawodniczki. Ona go wywalczyła, a jego rola to tylko pomoc.

- A ja tylko wykonuję to, co on mi każe. Trener wie, jak bardzo go cenię i ile mu zawdzięczam. Może nie chce przyjąć tego krążka, bo kolor mu się nie podoba - rozważa na łamach "Przeglądu Sportowego"  biegaczka. Decyzje o tym, że swój pierwszy medal z Vancouver podaruje Aleksandrowi Wierietielnemu podjęła już bardzo dawno. Może jak będzie miała takich krążków więcej, to trener w końcu któryś weźmie...
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również