Korona - Górnik 2:1. 13 punktów zabrzan

09.04.2016
Górnik Zabrze rywalizację w grupie spadkowej rozpocznie z zaledwie 13 punktami. Dzisiaj "Trójkolorowi" przegrali 12 mecz w tym sezonie.
Rafał Rusek/Press Focus
Wydarzenie
Mariusz Przybylski strzelił swojego pierwszego gola w ekstraklasie od... 30 sierpnia 2013 roku. Ładną akcję prawym skrzydłem rozegrał Kurzawa, który zagrał do Romana Gergela. Słowak wycofał piłkę przed pole karne, a "Przybyś" uderzył bez przyjęcia. W tym momencie spotkania goście byli lepsi, częściej atakowali i na trafienie zasłużyli.

Bohater
Świetny mecz rozegrał Dariusz Trela. Fantastycznie obronił uderzenie głową Rafała Kurzawy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy wygrał pojedynek z Szymonem Skrzypczakiem. W drugiej połowie miał zdecydowanie mniej roboty, bo ataki gości wyglądały mizernie. W pierwszej bronił jednak bardzo dobrze.

Rozczarowanie
Roman Gergel gra znacznie słabiej niż w rundzie jesiennej. Słowak nie strzelił gola już od ośmiu spotkań. Dzisiaj, tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, nie trafił w bramkę z kilku metrów. Miał też udział przy drugiej bramce dla gospodarzy - najpierw nie udało mu się przeciąć dośrodkowania Nabila Aankoura, a następnie został wkręcony w ziemię przez Serhija Pyłypczuka, który popisał się niezwykle efektownym uderzeniem, zakończonym drugim trafieniem "Złocisto-krwistych".

Co ciekawego?
- W meczu jesiennym tych drużyn Górnik stracił bramkę w 2. minucie spotkania. Tym razem kielczanie na pierwszego gola czekali 4 minuty. Za gola można obwiniać całą defensywę - akcję bramkową zapoczątkował wrzut z autu, po którym głową uderzał - mimo asysty dwóch obrońców - Elhadji Pape Diaw. Piłka odbiła się od poprzeczki i trafiła pod nogi Łukasza Sierpiny, który wycofał futbolówkę przed pole karne. Tam po ziemi strzelił Vlastimir Jovanović, który zaskoczył Grzegorza Kasprzika. Bramkarz zabrzan mógł spisać się lepiej.

- O ile w pierwszej połowie Górnik częściej groźniej atakował, tak po przerwie lepsza była Korona. Aankour pod koniec spotkania trafił w poprzeczkę z rzutu wolnego.

- Rundę zasadniczą Górnik kończy z 25 punktami, czyli do decydującej fazy rozgrywek przystąpi z 13 "oczkami". Do Górnika Łęczna traci trzy "oczka", a do Śląska Wrocław i Termaliki Bruk-Bet Nieciecza cztery.

- W ostatnich dniach analizowaliśmy formę i dorobek napastników Górnika i zastanawialiśmy się nad zmianami. Trener Jan Żurek postanowił dokonać roszad nie tylko na "szpicy", ale też w innych formacjach - Jose Kante grał za plecami Szymona Skrzypczaka. Kapitan Adam Danch wystąpił jako defensywny pomocnik, a na środku obrony grał Marcis Oss.

- "Piłka nożna dla kibiców" - ten znany okrzyk często był dzisiaj wznoszony. Kibice jednego i drugiego zespołu w trakcie pierwszej połowy opuścili swoje trybuny, po kwadransie gry na murawie lądowały środki pirotechniczne, przez co mecz został przerwany. Miało to wpływ na pozostałe mecze ekstraklasy - na innych stadionach trzeba było czekać z rozpoczęciem drugich połów.

- W drugiej połowie pirotechnikę odpalili kibice Górnika, przez co spotkanie znów zostało przerwane.


Korona Kielce - Górnik Zabrze 2:1 (1:1)
1:0 - Jovanović, 4 min
1:1 - Przybylski, 40 min
2:1 - Pyłypczuk, 77 min

Korona: Trela - Rymamiak, Dejmek, Diaw, Sylwestrzak - Pyłypczuk (80. Gabovs), Jovanović, Grzelak (60. Cebula), Aankour, Sierpina (53. Zając) - Cabrera. Trener: Marcin Brosz.

Górnik: Kasprzik - Golański, Kopacz, Oss, Kallaste - Przybylski, Danch - Gergel (81 Ćerimagić), Kante, Kurzawa (69. Madej) - Skrzypczak (78. Korzym). Trener: Jan Żurek.

Żółte kartki: Pyłypczuk - Danch, Skrzypczak, Madej.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).

Widzów: 8467.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również