Korona - Górnik 1-0. Mecz bez kontrowersji? Nie w naszej lidze...

19.04.2013
Ireneusz Jeleń był o krok od zdobycia bramki dla Górnika. Gdy już mijał bramkarza, sędzia odgwizdał - niesłusznie - spalonego. Kilka minut później gola zdobyła Korona, po... źle rozegranym rzucie rożnym.
Wydarzenie
Tuż przed bramką dla Korony, spory błąd popełnił sędzia liniowy. Bartosz Iwan popisał się bardzo dobrym podaniem do wychodzącego na dogodną pozycję Ireneusza Jelenia. Arbiter dopatrzył się jednak spalonego, przez co akcja została przerwana. A napastnik Górnika właśnie mijał bramkarza Korony...

Bohater
Zostałby nim Bartosz Kopacz, gdyby nie to, że jedyny gol dla Korony to także jego wina. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, z piłką minął się Łukasz Skorupski, co wykorzystał Piotr Malarczyk. Obrońca Górnika nie zdołał upilnować rywala. Również i w tej sytuacji źle spisał się sędzia liniowy, który nie zauważył, że wrzucający piłkę gracz gospodarzy nie ustawił piłki w odpowiednim miejscu.

Rozczarowanie
Gra Górnika wyglądała dobrze, ale tylko na własnej połowie boiska. Zabrzanie skutecznie przeszkadzali kielczanom w oddawaniu strzałów, ale też sami praktycznie nie stwarzali zagrożenia. "Trójkolorowi" dobrze operowali piłką, ale tylko do mniej więcej 30. metra od bramki przeciwnika. Pierwszy celny strzał - i jedyny - piłkarze Adama Nawałki oddali dopiero w drugiej połowie.

Co ciekawego:
- Przed spotkaniem gospodarze pożegnali Aleksandara Vukovicia, który kilka dni temu podjął decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery.

- Nie zdążył się wykurować Mariusz Przybylski. Jego miejsce na pozycji defensywnego pomocnika zajął... Oleksandr Szeweluchin. Ukraiński obrońca spisał się przyzwoicie, nie notował strat, a czasami nawet zapuszczał się na połowę rywala.

- Górnik po raz pierwszy w meczu ligowym zagrał w czarnych strojach.

- Tomasz Lisowski już w 2. minucie spotkania dał znak, że będzie musiał opuścić boisko. Obrońca Korony naciągnął mięsień przy próbie uderzenia piłki na bramkę Łukasza Skorupskiego. Zawodnik jeszcze chwilę zdołał pobiegać po murawie, jednak i tak zmienił go Tadas Kijanskas.

- Również przed przerwą z boiska musiał zejść Grzegorz Bonin. Były piłkarz Korony został kopnięty przez Piotra Malarczyka w udo. Za skrzydłowego Górnika wszedł Aleksander Kwiek, inny były piłkarz kieleckiego zespołu.

- W jednym ze starć Kopacza z Korzymem, w polu karnym, obaj zawodnicy wzajemnie się trzymali, po czym napastnik Korony padł na murawę. Sędzia Hubert Siejewicz nie odgwizdał przewinienia, ale pewnie znalazłoby się kilku arbitrów, którzy wskazaliby na 11. metr...

- Iwan dwukrotnie zderzył się głową z zawodnikiem Korony. Najpierw z Malarczykiem, później z Vlastimirem Jovanoviciem. O ile za pierwszym razem - podobnie jak piłkarz gospodarzy - padł na murawę i zwijał się z bólu, tak za drugim razem na boisku leżał już tylko przeciwnik.

- Górnik nie miał zbyt wiele sytuacji strzeleckich. Najlepszą z nich widzieliśmy w drugiej połowie. Prejuce Nakoulma wyłożył piłkę Aleksandrowi Kwiekowi, który bez zastanowienia potężnie uderzył lewą nogą zza pola karnego. Futbolówka minimalnie minęła bramkę Zbigniewa Małkowskiego.

- Tuż po bramce dla Korony, drugą żółtą kartkę zobaczył Seweryn Gancarczyk. Co ciekawe, oba kartoniki obrońca Górnika ujrzał po przewinieniach na Michale Janocie.

- Passa nie została przerwana. Górnik w dalszym ciągu jest zespołem, który w Kielcach nie zdobył jeszcze nawet punktu...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również