Kornelia Marek brała EPO! Polski doping w Vancouver

10.03.2010
Jeśli drugie badanie potwierdzi doping, Marek zostanie zawieszona na dwa lata, a jej wyniki z Vancouver wymazane. To cios dla koleżanek ze sztafety, które stracą stypendium!
 "Kola", jak nazywana jest Kornelia Marek, od lata pozostawała w cieniu Justyny Kowalczyk. Igrzyska były doskonałą okazją na zaprezentowanie się szerszej publiczności i wychylenie się zza pleców Kowalczyk. I rzeczywiście, 24-letnia biegaczka urodzona w Marklowicach wstrzeliła się z formą na Vancouver.

Miała udane występy w sprincie drużynowym (9. miejsce) i biegu na 30 km stylem klasycznym (11. miejsce). Stypendium olimpijskie na najbliższe cztery lata zapewniła sobie sztafetą 4 x 5 km. Polki pociągnięte przez Kowalczyk były szóste, wyrywając to miejsce na ostatnich metrach Francuzkom. Za biało-czerwonymi uplasowały się też Rosjanki.

To właśnie po tym biegu pobrano od Kornelii Marek nieszczęsną próbkę. Obecność EPO wykryto w moczu biegaczki. Teraz czas na badanie próbki B.

Wiadomość o dopingu Kornelii Marek, zawodniczki AZS-u AWF-u Katowice, uderza przede wszystkim w koleżanki ze sztafety. Stypendium to sprawa drugorzędna dla liderki polskiej reprezentacji Kowalczyk, ale dla Pauliny Maciuszek i Sylwii Jaśkowiec to niemal być albo nie być. Pozbawione tego podstawowego źródła pieniędzy obie biegaczki nie będą mogły spokojnie myśleć o kontynuowaniu kariery.
źródło: eurosport.pl

Przeczytaj również