Kontuzja Szczota. Na ile poważna?

20.07.2009
- Zostałem kopnięty w kolano i nie chciałem ryzykować. Mam nadzieję, że to nic poważnego - mówi Robert Szczot, który w sparingu z Cracovią grał tylko przez kilkanaście minut.
Ryszard Komornicki cały czas ma pod górkę. Kadra Górnika jest wąska, a przed startem rozgrywek ze składu wypadają kolejni piłkarze. W sobotniej grze kontrolnej z Cracovią tylko nieco ponad kwadrans zagrał Robert Szczot. - Zostałem kopnięty w kolano w jednym ze starć i postanowiłem opuścić murawę. Ból się nasilał, więc nie chciałem ryzykować - opowiada zawodnik zabrzan.

Dopiero w poniedziałek przekonamy się na ile poważny jest to uraz. - Kiedy napinam mięśnie to kolano trochę boli. Jeśli będę miał problemy z bieganiem, wtedy będzie trzeba pojechać na badania - martwi się były gracz Jagiellonii. - Mamy już w składzie czterech graczy z groźniejszymi kontuzjami. Nie mam ochoty do nich dołączyć - dodaje.

Szczot wystawiany był w ostatnich sparingach jako partner Przemysława Pitrego w ataku.  - U trenera Henryka Kasperczaka byłem z przodu osamotniony. Nie dostawałem pomocy i musiałem czekać, aż nadbiegną koledzy. Teraz to Przemek gra jako ten najbardziej wysunięty, a ja go wspieram. Moim zadaniem jest też zamienianie się pozycjami z zawodnikami grającymi na skrzydłach. Taka będzie najprawdopodobniej moja rola w drużynie w zbliżającym się sezonie, choć jestem nominalnym skrzydłowym - podkreśla Szczot.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również