Kompała: Legia jest do ogrania

19.03.2009
Górnik zakończył w tym sezonie kiepskie passy przeciwko Wiśle Kraków i Lechowi Poznań. - Teraz pora na Legię Warszawa - podkreślają zgodnie wszyscy na Roosevelta.
Drużyna Górnika, mimo iż nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, przełamała już w tym sezonie dwie fatalne passy. Nie z byle kim, bo z mistrzem kraju, Wisłą Kraków oraz głównym pretendentem do tytułu, Lechem Poznań. Wygrać się nie udało, ale remisy z tymi zespołami mogą na koniec sezonu okazać się bezcenne. - Każdy punkcik jest ważny. Przede wszystkim z tymi drużynami z czuba tabeli - podkreśla Przemysław Pitry, pomocnik Górnika. - Mamy jednak ogromny żal i niedosyt, że nie udało się wygrać tego ostatniego meczu. To raczej my oddaliśmy Lechowi dwa punkty, niż zdobyliśmy jeden - dodaje natomiast defensor, Adam Banaś.

Już dziś ekipa prowadzona przez Henryka Kasperczaka wyjeżdża do stolicy na mecz z Legią. Zabrzanie po raz ostatni ligowy punkt na Łazienkowskiej wywalczyli 4 maja 2005 roku. Wtedy pojedynek Legii z Górnikiem zakończył się bezbramkowym remisem. Natomiast ostatnie zwycięstwo zanotowali ponad 10 lat temu. W 1998 roku gola w 90. minucie, który zapewnił "Trójkolorowym" trzy punkty, zdobył Tomasz Sobczak. - Bramka padła chyba po rzucie rożnym. Tomek uderzył z woleja. Jacek Bednarz próbował wybić piłkę, ale ta i tak ostatecznie wylądowała w siatce - wspomina były gracz Górnika, Adam Kompała, dla którego był to pierwszy sezon gry w ekstraklasie.

W Zabrzu bardzo mocno liczą, że wreszcie uda się pokonać Legię na jej terenie. - Mają spore szanse. Oglądałem spotkania Legii w tej rundzie w telewizji i muszę przyznać, że nie grają nic specjalnego. Nawet ten wygrany mecz z Odrą 4-0 nie był jakiś rewelacyjny. Górnik natomiast gra naprawdę dobrze, ale nie wygrywa. Do utrzymania potrzebne są im zwycięstwa. Jeśli w piątek się nie wystraszą i będą grać "swoje", to mają spore szanse, aby zainkasować na Łazienkowskiej trzy punkty - uważa Kompała.
 
- Pora na kompletne przełamanie. Do trzech razy sztuka. W Warszawie musi być zwycięstwo! - zapowiada Banaś.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również