Komornicki: Spodziewałem się dymisji
15.12.2009
Już od kilku dni dało się wyczuć, że szanse na pozostanie "Koko" w Zabrzu są coraz mniejsze. Rada Nadzorcza zwlekała z tą decyzją długo, ale w końcu postanowiono rozstać się ze szkoleniowcem, który aktualnie przebywa w Szwajcarii. - Po tak długim okresie bez kontaktu można się było tego spodziewać. Pojawiały się przecież spekulacje w mediach, a nie brały się one z powietrza. Nie można więc mówić o żadnej niespodziance - uważa Komornicki. - Dobrze, że przynajmniej prezes Jędrzej Jędrych zadzwonił do mnie pierwszy z tą informacją, a nie dowiedziałem się o niej z mediów.
Szkoleniowiec nie kryje tylko rozczarowania, że klamka zapadła tak późno. - Można było to zrobić spokojnie dwa, czy nawet trzy tygodnie temu. Niepotrzebnie się to wszystko przeciągnęło. Teraz trudno będzie mi znaleźć jakąś posadę przez święta. Będę mógł sobie jednak spokojnie odpocząć - mówi były trener "Trójkolorowych".
Komornicki po raz drugi w swojej karierze trenerskiej prowadził zespół z Roosevelta i po raz drugi nie było mu dane popracować dłużej niż pół roku. - Teraz byłem w klubie przez około pięć miesięcy. Nie można jednak niczego robić na siłę. Czy przyjmę jeszcze kiedyś ofertę Górnika w przyszłości, gdy taka się pojawi? Do tego klubu można wracać nawet 10 razy. Dla mnie najważniejsze jest to, że nadal są szanse na awans, bo straty nie są zbyt duże - podkreśla. - Jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, to służę pomocą mojemu następcy i całemu Górnikowi.
Jak oceniali Komornickiego piłkarze? - Mnie osobiście się z nim bardzo dobrze współpracowało. Spędził trochę lat w Szwajcarii i przekazywał nam wiele ciekawych rzeczy. Nie będzie mu jednak dane dokończyć misji i zrealizować swojej wizji tego zespołu. Miejsce może nie jest zadowalające, ale straty nie są zbyt wielkie. Musiały być inne powody, które przesądziły o jego zwolnieniu. Być może jednym z nich był brak porozumienia z kilkoma zawodnikami. Opinia publiczna wie jakimi... Decyzji Rady Nadzorczej klubu i zarządu nie zamierzam jednak komentować - mówi golkiper Górnika, Sebastian Nowak.
Szkoleniowiec nie kryje tylko rozczarowania, że klamka zapadła tak późno. - Można było to zrobić spokojnie dwa, czy nawet trzy tygodnie temu. Niepotrzebnie się to wszystko przeciągnęło. Teraz trudno będzie mi znaleźć jakąś posadę przez święta. Będę mógł sobie jednak spokojnie odpocząć - mówi były trener "Trójkolorowych".
Komornicki po raz drugi w swojej karierze trenerskiej prowadził zespół z Roosevelta i po raz drugi nie było mu dane popracować dłużej niż pół roku. - Teraz byłem w klubie przez około pięć miesięcy. Nie można jednak niczego robić na siłę. Czy przyjmę jeszcze kiedyś ofertę Górnika w przyszłości, gdy taka się pojawi? Do tego klubu można wracać nawet 10 razy. Dla mnie najważniejsze jest to, że nadal są szanse na awans, bo straty nie są zbyt duże - podkreśla. - Jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, to służę pomocą mojemu następcy i całemu Górnikowi.
Jak oceniali Komornickiego piłkarze? - Mnie osobiście się z nim bardzo dobrze współpracowało. Spędził trochę lat w Szwajcarii i przekazywał nam wiele ciekawych rzeczy. Nie będzie mu jednak dane dokończyć misji i zrealizować swojej wizji tego zespołu. Miejsce może nie jest zadowalające, ale straty nie są zbyt wielkie. Musiały być inne powody, które przesądziły o jego zwolnieniu. Być może jednym z nich był brak porozumienia z kilkoma zawodnikami. Opinia publiczna wie jakimi... Decyzji Rady Nadzorczej klubu i zarządu nie zamierzam jednak komentować - mówi golkiper Górnika, Sebastian Nowak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów