Komornicki: Piękne to mogą być kobiety, a nie futbol

14.08.2009
Ensar Arifović może zagrać w niedzielę przeciwko GKS-owi Katowice. W lepszej formie jest Czech Alesz Besta, ale jego certyfikat nie dotarł jeszcze do Zabrza. Na kogo zatem postawi trener Górnika?
- Chciałbym móc powiedzieć za pół roku, że ta drużyna ma własny styl. Nasza gra ma wyglądać tak, żeby było wiadomo, że gra Górnik Zabrze. I nie chodzi tu o piękno, bo piękne to mogą być kobiety, ale o to, by nasza gra była skuteczna i efektywna - podkreśla "Koko". - W obu spotkaniach mieliśmy dość dużo sytuacji bramkowych, jednak skuteczność pozostawiała wiele do życzenia - dodaje. Lekiem na ten mankament mają się okazać niedawno zakontraktowani Ensar Arifović i Alesz Besta. Może się jednak okazać, że żaden z nich w najbliższym spotkaniu z GKS-em Katowice jeszcze nie wystąpi.

- Certyfikat Bośniaka jest już w klubie i został on już potwierdzony do drużyny. Natomiast bardziej skomplikowana jest sprawa z Bestą. Jego dokumenty nadal są w Czechach i musimy się uzbroić w cierpliwość. Prawda jest taka, że według przepisów na wydanie jego "papierów" mają jeszcze trochę czasu, także jeśli nie będzie  z ich strony dobrej woli to przyjdzie nam poczekać do przyszłego tygodnia - tłumaczy Marcin Prasoł, kierownik drużyny. Potwierdzenie obu piłkarzy do gry, wcale jednak nie oznacza tego, że automatycznie wskoczą oni do wyjściowego składu. - Arifović ma jeszcze zaległości treningowe, dlatego też raczej nie chciałbym ryzykować wystawienia nie w pełni przygotowanego piłkarza, bo mógłby się nabawić kontuzji. Besta wygląda fizycznie lepiej, ale jeszcze się zastanawiam, czy otrzyma szansę już w niedzielę - kończy trener Górnika, który dzisiaj obchodzi 50-te urodziny.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również