Komornicki nie ma sobie nic do zarzucenia

16.12.2009
- Nie można oceniać trenera tylko przez pryzmat ostatnich spotkań. U nas wszystko się posypało, choć po 13. kolejkach byliśmy przecież liderem - przypomina Ryszard Komornicki.
"Koko" jest rozczarowany, że nie otrzymał więcej zaufania od właściciela i zarządu. - Nie dostałem szansy poukładania sobie klocków po swojemu, tak jak to zrobili poprzednicy. Przed sezonem mówiłem, że najważniejsze, abyśmy nie mieli zbyt dużych strat przed przerwą zimową. Po 13. kolejkach byliśmy liderem. Później wszystko się posypało. Nie można jednak oceniać trenera wyłącznie przez pryzmat kilku ostatnich spotkań - twierdzi były trener zabrzan.

Podobno głównym zarzutem, który przeważył za zmianą szkoleniowca w Górniku, był brak odpowiedniej atmosfery w szatni. - Nie miałem nic innego do roboty jak tylko kłócić się z zawodnikami - obrusza się Komornicki. - Sytuacje konfliktowe się zdarzają i trener wtedy musi zareagować. Gdybym drugi raz miał je rozstrzygać, to postąpiłbym dokładnie tak samo - zaznacza. - Może niektórzy piłkarze zrozumieją, że nie grają dla szkoleniowca, tylko dla klubu i kibiców. Ja chciałem im pomóc i czegoś ich nauczyć. Zrobiłem jeden błąd. Byłem za spokojny, zbyt dobry i bardzo wyrozumiały dla ich problemów. Wtedy, kiedy na nich liczyłem najbardziej, to mnie zawiedli. Ja jestem przeciwieństwem człowieka konfliktowego. Ci, którzy mnie znają, mogą to potwierdzić. Jeśli jednak ktoś mnie raz zawiedzie, to nie potrafię już wybaczyć.

Komornicki dokonał analizy swojej pracy na Roosevelta i... - Nie mogę sobie nic zarzucić. Na pewno to nie jest obiektywne, ale zrobiłem wszystko, co w mojej mocy. Złożyłem bardzo szczegółowy raport z prowadzenia drużyny i przekazałem go właścicielowi. O błędach innych nie mam w zwyczaju mówić. Zasłużyłem chyba jednak na trochę więcej zaufania. Nie może być tak, aby po kilku słabszych występach winny był wyłącznie szkoleniowiec. Przed jednym ze spotkań podszedł do mnie Tomek Zahorski i powiedział: "niech się trener nie denerwuje tak mocno, bo wszystko zostało zrobione jak należy. Teraz muszą postarać się zawodnicy i pokazać to na boisku" - opowiada.

- Jestem przekonany, ze mój następca po powrocie Zahorskiego i Adama Banasia, a także kilku wzmocnieniach, wywalczy awans - dodaje Komornicki.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również