Kolejarz - Tychy 2-1. Nieudany początek GKS-u. Czerwono w Stróżach
10.03.2013
Wydarzenie
W 39. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Prostopadłe podanie kolegi z zespołu pewnie wykorzystał Maciej Kowalczyk. Napastnik uderzył po długim rogu, nie dając szans Piotrowi Misztalowi.
Bohater
Strzelec pierwszej bramki w spotkaniu. Kowalczyk zdobył już 14. gola w tym sezonie. Zawodnik trafił również w pierwszym meczu między tymi drużynami, który zakończył się remisem 1-1. Jak widać, lider klasyfikacji strzelców I ligi na wiosnę też prezentuje bardzo dobrą skuteczność.
Rozczarowanie
Postawa Mateusza Bukowca, który zakończył swój udział w spotkaniu po 26. minutach gry. Piłkarz GKS-u brutalnie potraktował Marcina Adamka i arbiter prowadzący zawody od razy pokazał mu czerwoną kartkę. Bezmyślne zachowanie tyskiego gracza znacznie zmniejszyło szansę beniaminka na wywiezienie choćby punktu z Małopolski.
Co ciekawego
- Tyszanie pierwszy raz zagrozili bramce gospodarzy w 23. minucie meczu. Po strzale zza pola karnego Bartłomieja Babiarza sporo problemów miał bramkarz Kolejarza, Konrad Forenc.
- Gospodarze szybko mogli wykorzystać grę w przewadze. Pięć minut po tym, jak z boiska wyleciał Mateusz Bukowiec, piłkę zmierzającą do bramki gości z linii wybił Ivica Żunić.
- W barwach zespołu Piotra Mandrysza zadebiutował napastnik Marcin Ściański. Pozyskany z Ruchu Zdzieszowice 21-latek pojawił się na boisku w 60. minucie.
- W 70. minucie było już po meczu. Wynik na 2-0 podwyższył Krzysztof Markowski, znany z występów w śląskich klubach. Obrońca wykończył wrzutkę z rzutu wolnego.
- Na niecały kwadrans przed końcem w polu karnym upadł Żunić. Trener GKS-u domagał się rzutu karnego, ale arbiter ukarał gracza gości żółtą kartką za symulowanie.
- Chwilę później pan Szymon Lizak posłał do szatni kolejnego piłkarza. Tym razem, za drugą żółtą kartkę, mecz przedwcześnie zakończył Dariusz Walęciak.
- Nasz zespół do końca walczył choćby o honorowe trafienie. Ta sztuka udała się już w doliczonym czasie gry Ściańskiemu. Tyszanie wykorzystali koszmarny błąd golkipera Kolejarza, który minął się z piłką. Tę przejął Piotr Rocki i podał napastnikowi, który posłał ją do pustej bramki.
- Na trybunach zabrakło kibiców. Wszystko przez braku elektronicznego systemu kontroli na stadionie w Stróżach.
W 39. minucie na prowadzenie wyszli gospodarze. Prostopadłe podanie kolegi z zespołu pewnie wykorzystał Maciej Kowalczyk. Napastnik uderzył po długim rogu, nie dając szans Piotrowi Misztalowi.
Bohater
Strzelec pierwszej bramki w spotkaniu. Kowalczyk zdobył już 14. gola w tym sezonie. Zawodnik trafił również w pierwszym meczu między tymi drużynami, który zakończył się remisem 1-1. Jak widać, lider klasyfikacji strzelców I ligi na wiosnę też prezentuje bardzo dobrą skuteczność.
Rozczarowanie
Postawa Mateusza Bukowca, który zakończył swój udział w spotkaniu po 26. minutach gry. Piłkarz GKS-u brutalnie potraktował Marcina Adamka i arbiter prowadzący zawody od razy pokazał mu czerwoną kartkę. Bezmyślne zachowanie tyskiego gracza znacznie zmniejszyło szansę beniaminka na wywiezienie choćby punktu z Małopolski.
Co ciekawego
- Tyszanie pierwszy raz zagrozili bramce gospodarzy w 23. minucie meczu. Po strzale zza pola karnego Bartłomieja Babiarza sporo problemów miał bramkarz Kolejarza, Konrad Forenc.
- Gospodarze szybko mogli wykorzystać grę w przewadze. Pięć minut po tym, jak z boiska wyleciał Mateusz Bukowiec, piłkę zmierzającą do bramki gości z linii wybił Ivica Żunić.
- W barwach zespołu Piotra Mandrysza zadebiutował napastnik Marcin Ściański. Pozyskany z Ruchu Zdzieszowice 21-latek pojawił się na boisku w 60. minucie.
- W 70. minucie było już po meczu. Wynik na 2-0 podwyższył Krzysztof Markowski, znany z występów w śląskich klubach. Obrońca wykończył wrzutkę z rzutu wolnego.
- Na niecały kwadrans przed końcem w polu karnym upadł Żunić. Trener GKS-u domagał się rzutu karnego, ale arbiter ukarał gracza gości żółtą kartką za symulowanie.
- Chwilę później pan Szymon Lizak posłał do szatni kolejnego piłkarza. Tym razem, za drugą żółtą kartkę, mecz przedwcześnie zakończył Dariusz Walęciak.
- Nasz zespół do końca walczył choćby o honorowe trafienie. Ta sztuka udała się już w doliczonym czasie gry Ściańskiemu. Tyszanie wykorzystali koszmarny błąd golkipera Kolejarza, który minął się z piłką. Tę przejął Piotr Rocki i podał napastnikowi, który posłał ją do pustej bramki.
- Na trybunach zabrakło kibiców. Wszystko przez braku elektronicznego systemu kontroli na stadionie w Stróżach.
Polecane
I liga