Kluczowa sytuacja? Sam na sam Szymona Skrzypczaka

20.11.2016
- Dobrze, że stwarzamy sytuacje, ale najważniejsze jest wykorzystywanie ich. Tego nam zabrakło, dlatego zeszliśmy pokonani - powiedział po meczu z Miedzią Legnica trener Górnika Zabrze, Marcin Brosz. To idealne podsumowanie przegranego spotkania.
Rafał Rusek/Press Focus
Miedź Legnica udowodniła w Zabrzu, że jest bardzo dobrze zorganizowana na boisku. Szybko zdobyła gola, obroniła się gdy atakował rywal i na koniec zadała drugi cios. - Pierwsza połowa bardzo dobra w naszym wykonaniu. W drugiej  próbowaliśmy grać i wyżej, i niżej. Przy odrobinie szczęścia, dokładniejszym podaniu w kontrataku, mogliśmy się pokusić wcześniej o strzelenie drugiej bramki. Były ze trzy sytuacje dla przeciwnika, co się zdarza. Zresztą nie graliśmy z byle kim - przyznał trener Ryszard Tarasiewicz, którego drużyna rozegrała dzisiaj... siódmy mecz z rzędu na wyjeździe. - Rzadko nam się zdarzało przegrywać, a graliśmy z ciężkimi zespołami. Zdobyliśmy dużo punktów - podkreślił szkoleniowiec.

Kilka razy Górnik był bliski wyrównania, jednak świetne zawody rozgrywał Paweł Kapsa. - Nasz bramkarz miał kilka dobrych interwencji. To nie jest przypadek, że straciliśmy tylko 12 bramek w jesiennych rozgrywkach. Zespół jest na dobrej drodze, by kontynuować to na wiosnę, kiedy to zagramy 11 spotkań na własnym boisku. Miło widzieć taką postawę moich zawodników i taką grę, nie tylko w tym meczu, ale w przeciągu całej jesieni - nie ukrywał zadowolenia Tarasiewicz.

Trener Górnika przypomniał sytuację Szymona Skrzypczaka, który przy stanie 0:1 miał dogodną sytuację do wyrównania. Znalazł się oko w oko z Kapsą, ale trafił prosto w niego. - Wiele fragmentów meczu było ważnych. Bezsprzecznie kluczowa była sytuacja sam na sam, w której nie strzelamy z dziewiątego metra. 30 sekund później dostajemy bramkę na 0:2. Zdajemy sobie sprawę, że by grać o cele, trzeba być skutecznym. Dobrze, że stwarzamy sytuacje, ale najważniejsze jest wykorzystywanie ich. Tego nam zabrakło, dlatego zeszliśmy pokonani - podsumował Marcin Brosz.


 
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również