Kluczbork - Górnik 0-1. Fartowni zabrzanie

12.09.2009
- Prawdziwego mistrza poznaje się po jednym skutecznym ciosie - podsumował minimalną porażkę z Górnikiem Zabrze trener MKS-u Kluczbork, Ryszard Okaj. Gospodarze zasłużyli na remis.
Zabrzanie rozegrali kolejne bardzo przeciętne spotkanie i ponownie zdobyli trzy punkty. Po meczu fani mieli do nich sporo pretensji. "Grać na całego i walczyć do upadłego" - krzyczeli zamiast dziękować za zwycięstwo. - Taka reakcja kibiców nie jest miła, ale po raz kolejny zagraliśmy słabo - przyznał golkiper Górnika, Sebastian Nowak. To on był bohaterem sobotniego pojedynku, choć jego fatalny kiks niemal nie dał Kluczborkowi gola. - Uratował mnie Mariusz Magiera. Gdyby nie jego pomoc, stracilibyśmy bramkę - powiedział.

Zabrzanie stworzyli sobie tylko jedną stuprocentową sytuację. Pitry po ładnym podaniu Bonina wygrał pojedynek oko w oko ze Stodołą. - To było świetne zagranie. Minięcie bramkarza było już tylko formalnością - skomentował napastnik.

Po przerwie powoli do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy MKS-u. Półchłopek z kilku metrów trafił wprost w Nowaka. Sama końcówka, to frontalne ataki gospodarzy i dwie doskonałe okazje do wyrównania w doliczonym czasie gry. Najpierw piłka po strzale Jagieniaka z najbliższej odległości trafiła wprost w Nowaka. - Dobrze, że dostałem w udo, bo mielibyśmy kontrowersję. To był strzał ręką, a sędzia tego nie zauważył - złościł się golkiper.

Sekundy później sytuację sam na sam zmarnował natomiast Sobota. - Trochę źle przyjąłem piłkę i nie miałem z czego uderzyć. Próbowałem dryblować, jednak bramkarz w ostatniej chwili wygarnął mi futbolówkę. Wielka szkoda, bo powinniśmy się cieszyć przynajmniej z remisu - smucił się napastnik miejscowych.

Konferencja prasowa

Ryszard Komornicki (trener Górnika): Tak jak się spodziewałem, mecz był dla nas bardzo ciężki. Ja takie spotkania nazywam "pucharowymi". Gdybyśmy lepiej rozegrali piłkę w kilku akcjach, to do przerwy mogliśmy prowadzić dwa lub trzy do zera. My jednak specjalizujemy się w zwycięstwach jednobramkowych. Nie jestem zadowolony z gry. To za mało, aby awansować i utrzymać się w czołówce. W końcówce zostawiliśmy gospodarzom zbyt dużo miejsca. Sebastian Nowak wybronił nam zwycięstwo.

Ryszard Okaj (trener Kluczborka): W pierwszej połowie graliśmy zbyt nerwowo. Niepotrzebnie strzelaliśmy nawet z ponad 30 metrów. Trochę te spotkanie moich podopiecznych przerosło. Prawdziwego mistrza poznaje się po jednym ciosie. To się dziś potwierdziło w pierwszej połowie. Naszą największą bolączką jest to, że nie wykorzystujemy sytuacji stuprocentowych.

Pod szatniami

Sebastian Nowak (bramkarz Górnika): Po raz kolejny nie zagraliśmy dobrego spotkania. Szczęśliwie udało nam się dowieźć zwycięstwo. Kluczbork miał świetne okazje, ale trzy punkty jadą do Zabrza. Z gry nie możemy być zadowoleni.

Waldemar Sobota (napastnik MKS-u): Zagraliśmy naprawdę nieźle i powinniśmy przynajmniej zremisować. Jesteśmy jednak nieskuteczni. Gdybyśmy utrzymali do przerwy remis, to goście musieliby się odsłonić, a my moglibyśmy grać z kontry. Łatwo skóry nie sprzedaliśmy, ale dorobek punktowy się nie powiększył.

Przemysław Pitry (napastnik Górnika): W drugiej połowie mogliśmy mieć kolejne sytuacje bramkowe, ale brakowało ostatniego podania. Później Kluczbork poczuł swoją szansę. Na szczęście mamy u siebie "Sebę". To jemu należą się największe gratulacje.

autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również