Klaudia Danch: Poleciałam na urodę Adama, a nie na jego kasę
27.12.2012
- Żony piłkarzy nie są od wydawania ich pieniędzy. To kolejny stereotyp, z którym się musimy tutaj rozprawić. Proszę napisać, że poleciałam na urodę Adama, a nie na jego kasę. Mamy intercyzę - podkreśla w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Klaudia Danch.
Jej mąż słynie z ogromnego serca do walki, co pokazuje w każdym meczu "Trójkolorowych". Mówi, że jest niezłomnym facetem, uosobieniem prawdziwego mężczyzny, który na boisku może umierać z bólu, a nie okaże słabości. Żona Adama na boisku też nie odpuszczała. - Mecz był środkiem do zrealizowania celu - zwycięstwa. To było najbardziej pociągające, choć nie sięgałam po takie środki, jak koleżanka z drużyny, która z premedytacją kopnęła inną w twarz. Chciałam wygrywać, ale nie takimi sposobami - twierdzi małżonka jednego z czołowych środkowych obrońców T-Mobile Ekstraklasy.
Ojciec Klaudii Danch, Krystian Kandziora, też był piłkarzem, grał w ekstraklasowych Szombierkach Bytom. Futbol był więc dla niej codziennością. - Pamiętam wyjazdy na stadion Szombierek, biegałam wokół niego w czasie meczów, a mama mierzyła mi czas. Kopałam też piłkę z kolegami za bramką na drugim boisku. Z dzieciństwa mam przed oczami migawki spotkań Bundesligi, wiecznie leciały w telewizorze. Nie oglądałam seriali, tylko mecze. Zawsze wiedziałam, że będę miała sportowca za męża - przekonuje.
Jej mąż słynie z ogromnego serca do walki, co pokazuje w każdym meczu "Trójkolorowych". Mówi, że jest niezłomnym facetem, uosobieniem prawdziwego mężczyzny, który na boisku może umierać z bólu, a nie okaże słabości. Żona Adama na boisku też nie odpuszczała. - Mecz był środkiem do zrealizowania celu - zwycięstwa. To było najbardziej pociągające, choć nie sięgałam po takie środki, jak koleżanka z drużyny, która z premedytacją kopnęła inną w twarz. Chciałam wygrywać, ale nie takimi sposobami - twierdzi małżonka jednego z czołowych środkowych obrońców T-Mobile Ekstraklasy.
Ojciec Klaudii Danch, Krystian Kandziora, też był piłkarzem, grał w ekstraklasowych Szombierkach Bytom. Futbol był więc dla niej codziennością. - Pamiętam wyjazdy na stadion Szombierek, biegałam wokół niego w czasie meczów, a mama mierzyła mi czas. Kopałam też piłkę z kolegami za bramką na drugim boisku. Z dzieciństwa mam przed oczami migawki spotkań Bundesligi, wiecznie leciały w telewizorze. Nie oglądałam seriali, tylko mecze. Zawsze wiedziałam, że będę miała sportowca za męża - przekonuje.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów