Kielczanie liczyli na obrót sytuacji... jak w meczu Niemcy - Szwecja
19.10.2012
Korona jak na razie najwyżej zawiesiła poprzeczkę podopiecznym Adama Nawałki. Pierwsze pół godziny gry należało do kielczan, którzy stworzyli sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji. - To my rozpracowaliśmy przeciwnika, a nie on nas. Przez 45 minut Górnik nie mógł nic zrobić - skomentował spotkanie Tomasz Lisowski.
Coś jednak Górnik w pierwszej połowie zrobił. Korona dostała dwie bramki do szatni, które przesądziły o końcowym rezultacie. - Ewidentne błędy w obronie, gospodarze rozklepali nas w polu karnym. Z Zabrza możemy jednak wyjechać z podniesionymi głowami, bo zagraliśmy dobre spotkanie - powiedział Lisowski.
- To jest piękno futbolu. Drużyna gra dobrze, a nie wygrywa. Tak to w sporcie bywa - rozkładał ręce obrońca. - Dobrym przykładem jest mecz Niemcy - Szwecja, gdzie gospodarze prowadzili 4-0, a zakończyło się podziałem punktów. Mieliśmy cichą nadzieję, że z 0-2 możemy spokojnie wyjść, bo sytuacje były. Nie ma się co oszukiwać, zabrakło szczęścia - zakończył defensor.
Coś jednak Górnik w pierwszej połowie zrobił. Korona dostała dwie bramki do szatni, które przesądziły o końcowym rezultacie. - Ewidentne błędy w obronie, gospodarze rozklepali nas w polu karnym. Z Zabrza możemy jednak wyjechać z podniesionymi głowami, bo zagraliśmy dobre spotkanie - powiedział Lisowski.
- To jest piękno futbolu. Drużyna gra dobrze, a nie wygrywa. Tak to w sporcie bywa - rozkładał ręce obrońca. - Dobrym przykładem jest mecz Niemcy - Szwecja, gdzie gospodarze prowadzili 4-0, a zakończyło się podziałem punktów. Mieliśmy cichą nadzieję, że z 0-2 możemy spokojnie wyjść, bo sytuacje były. Nie ma się co oszukiwać, zabrakło szczęścia - zakończył defensor.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów