Kielczanie liczyli na obrót sytuacji... jak w meczu Niemcy - Szwecja

19.10.2012
Aleksander Kwiek przed meczem z Koroną Kielce przestrzegał, że postrzeganie Górnika jako faworyta może być złudne. I miał rację. Zabrzanie mieli sporo kłopotów z dobrze dysponowanym rywalem.
Korona jak na razie najwyżej zawiesiła poprzeczkę podopiecznym Adama Nawałki. Pierwsze pół godziny gry należało do kielczan, którzy stworzyli sobie kilka bardzo dogodnych sytuacji. - To my rozpracowaliśmy przeciwnika, a nie on nas. Przez 45 minut Górnik nie mógł nic zrobić - skomentował spotkanie Tomasz Lisowski.

Coś jednak Górnik w pierwszej połowie zrobił. Korona dostała dwie bramki do szatni, które przesądziły o końcowym rezultacie. - Ewidentne błędy w obronie, gospodarze rozklepali nas w polu karnym. Z Zabrza możemy jednak wyjechać z podniesionymi głowami, bo zagraliśmy dobre spotkanie - powiedział Lisowski.

- To jest piękno futbolu. Drużyna gra dobrze, a nie wygrywa. Tak to w sporcie bywa - rozkładał ręce obrońca. - Dobrym przykładem jest mecz Niemcy - Szwecja, gdzie gospodarze prowadzili 4-0, a zakończyło się podziałem punktów. Mieliśmy cichą nadzieję, że z 0-2 możemy spokojnie wyjść, bo sytuacje były. Nie ma się co oszukiwać, zabrakło szczęścia - zakończył defensor.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również