"Kiedyś słyszało się, że śląskie drużyny pomagają sobie wzajemnie"
13.05.2011
Dzisiejszy mecz będzie szczególnie ważny dla zespołu z Bytomia. - Żarty się skończyły. Polonia roztrwoniła bezpieczną przewagę i ostatni jej mecz niczego dobrego nie wróży. Zastanawiam się, czy bytomianie nie grają za bardzo asekuracyjnie, defensywnie, wykorzystując tylko jednego napastnika. Nie widzę siły ognia w tym zespole. Kiedy byłem trenerem Polonii, stawiałem na dwóch graczy w ataku i przynosiło to ciekawe efekty. Rozegraliśmy wiele widowiskowych meczów, byliśmy chwaleni przez obserwatorów - przypomina Motyka.
Czy to oznacza, że w pierwszym składzie powinien wyjść Emil Drozdowicz, który ledwie raz trenował z całym zespołem Polonii?
- Został ściągnięty na końcówkę sezonu, by pomóc. Zostały cztery mecze, więc powinien dostać swoją szansę. Przecież nie został ściągnięty, by siedzieć na ławce. Kto wie, może okaże się, że to posunięcie było strzałem w dziesiątkę i to właśnie Drozdowicz poprowadzi zespół do zwycięstw.
Czy kiedyś mówiło się w Polsce o "śląskiej solidarności" klubów z tego regionu?
- Owszem. Grając w piłkę słyszałem, że śląskie drużyny pomagają sobie wzajemnie Kontakty na różnych szczeblach też mogły to potwierdzać. Przynajmniej tak na to patrzyliśmy z perspektywy Krakowa. Nie było mnie jednak przy jakichkolwiek ustaleniach i nie mam żadnych dowodów na to, że tak było. To po prostu zasłyszane i zapamiętane historie sprzed lat. Dziś trzeba pamiętać, że Górnik ma o co grać. Nadal może znaleźć się nawet w pierwszej trójce, co wpłynęłoby na jego finanse.
Prezes Bartyla zapowiedział dodatkową premię za pokonanie Górnika. Czy takie pomysły przynoszą jakiś efekt i mogą mieć wpływ na końcowy wynik?
- Taki sygnał nie podniesie nagle umiejętności piłkarzy, bo Bóg tylko raz dzieli talentami. Może to wpłynąć jakoś na determinację i wolę walki, choć Polonia jest w takiej sytuacji, że i bez premii tego nie powinno zabraknąć. Ja nie byłem przeciwnikiem dodatkowych premii, ale wolałem, by prezes dopiero po spotkaniu wszedł i zakomunikował tę nowinę. Niektórzy zawodnicy przed pierwszym gwizdkiem lubią bowiem myśleć, na co wydadzą zarobione pieniądze, a to nie sprzyja koncentracji.
Czy Polonia się zatem utrzyma?
- Jest na skraju przepaści. Jeśli spadnie do I ligi, to może się już nie podnieść i nie wrócić. Co tu dużo mówić, łatwiej jest się utrzymać, niż awansować. Dlatego piłkarze do końcówki tego sezonu muszą podejść super poważnie.
Czy to oznacza, że w pierwszym składzie powinien wyjść Emil Drozdowicz, który ledwie raz trenował z całym zespołem Polonii?
- Został ściągnięty na końcówkę sezonu, by pomóc. Zostały cztery mecze, więc powinien dostać swoją szansę. Przecież nie został ściągnięty, by siedzieć na ławce. Kto wie, może okaże się, że to posunięcie było strzałem w dziesiątkę i to właśnie Drozdowicz poprowadzi zespół do zwycięstw.
Czy kiedyś mówiło się w Polsce o "śląskiej solidarności" klubów z tego regionu?
- Owszem. Grając w piłkę słyszałem, że śląskie drużyny pomagają sobie wzajemnie Kontakty na różnych szczeblach też mogły to potwierdzać. Przynajmniej tak na to patrzyliśmy z perspektywy Krakowa. Nie było mnie jednak przy jakichkolwiek ustaleniach i nie mam żadnych dowodów na to, że tak było. To po prostu zasłyszane i zapamiętane historie sprzed lat. Dziś trzeba pamiętać, że Górnik ma o co grać. Nadal może znaleźć się nawet w pierwszej trójce, co wpłynęłoby na jego finanse.
Prezes Bartyla zapowiedział dodatkową premię za pokonanie Górnika. Czy takie pomysły przynoszą jakiś efekt i mogą mieć wpływ na końcowy wynik?
- Taki sygnał nie podniesie nagle umiejętności piłkarzy, bo Bóg tylko raz dzieli talentami. Może to wpłynąć jakoś na determinację i wolę walki, choć Polonia jest w takiej sytuacji, że i bez premii tego nie powinno zabraknąć. Ja nie byłem przeciwnikiem dodatkowych premii, ale wolałem, by prezes dopiero po spotkaniu wszedł i zakomunikował tę nowinę. Niektórzy zawodnicy przed pierwszym gwizdkiem lubią bowiem myśleć, na co wydadzą zarobione pieniądze, a to nie sprzyja koncentracji.
Czy Polonia się zatem utrzyma?
- Jest na skraju przepaści. Jeśli spadnie do I ligi, to może się już nie podnieść i nie wrócić. Co tu dużo mówić, łatwiej jest się utrzymać, niż awansować. Dlatego piłkarze do końcówki tego sezonu muszą podejść super poważnie.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów