Kiedyś grał w ekstraklasie, dziś strzela w okręgówce i trenuje młodzież

10.11.2012
Mieczysław Sikora grał kiedyś głównie w Podbeskidziu Bielsko-Biała, ale też w Odrze Wodzisław i Łódzkim KS-ie. Dziś strzela gola za golem dla Kuźni Ustroń, w której szkoli także młodzież.
Młodszy brat Adriana występuje w beniaminku bielskiej ligi okręgowej i zdobył w tym sezonie 15 goli w 14 spotkaniach. Rok temu w A klasie też był najlepszym strzelcem. - Od półtora roku, poza grą, prowadzę drużynę tramparzy Kuźni Ustroń, To bardzo fajna i dająca dużo satysfakcji praca. Chcę się także rozwijać poc względem trenerskim. Mam już 30 lat i do wielkiej piłki raczej nie wrócę. Może do III lub IV ligi, ale zdaję sobie sprawę, że wyżej już nie - przyznaje.

- Dlatego planuję w niedługim czasie pojechać na szkolenie do Poznania, traktujące właśnie o pracy z młodzieżą. Słyszałem o tym przedsięwzięciu dużo dobrego - dodaje.

Piłkarz bardzo ciepło wspomina Podbeskidzie, z którego wybił się do ekstraklasy. - Wiele zawdzięczam trenerowi Wojciechowi Boreckiemu. To dzięki niemu "doczłapałem" się do ekstraklasy. Spędziłem w Bielsku fajne lata i to własnie dzięki temu klubowi udało mi się nieco wypłynąć. To bardzo ważny, a nawet kluczowy klub w mojej karierze - nie ukrywa.

Do Podbeskidzia wracał jeszcze dwukrotnie. - Po sezonie, w którym graliśmy o awans i przegraliśmy go w ostatniej kolejce, usiadłem z trenerem Marcinem Broszem i elegancko podziękowaliśmy sobie za współpracę. Bardzo szanuję tego szkoleniowca, podobnie zresztą jak trenera Roberta Kasperczka. Od niego jednak nie dostałem szansy i grałem tylko w rezerwach. Mam do niego trochę żalu o sposób, w jaki poinformował mnie o tym, że nie widzi mnie w drużynie. Nie chciałbym już do tego wracać, ale na pewno nie odbyło się to zbyt elegancko - wspomina w rozmowie z dziennikiem "Sport".

Sikora wciąż jednak śledzi występy bielszczan. - W zeszłym sezonie, kiedy brat grał jeszcze w Podbeskidziu, byłem praktycznie na każdym spotkaniu. W tym sezonie pojawiłem się natomiast tylko na meczu z Wisłą Kraków, ale śledzę pilnie poczynania nie tylko tego zresztą, ale wszystkich klubów, w których grałem. A czy kiedyś wrócę jeszcze do Bielska? Nigdy nie mówię "nigdy" - kończy Mieczysław Sikora.
źródło: Sport

Przeczytaj również