Kibice zatęsknili za Boninem

10.03.2009
- Nie wytrzymał presji - tak skomentował występ na prawej obronie Mariusza Gancarczyka, w meczu z Arką, trener Henryk Kasperczak. Fani z Roosevelta zatęsknili za Grzegorzem Boninem.
Grzegorz Bonin nie wystąpił przeciwko Arce Gdynia z powodu żółtych kartek i spotkanie oglądał z wysokości trybun. Po średnio udanym meczu na prawej obronie w wykonaniu jego następcy, Mariusza Gancarczyka, kibice zatęsknili za popularnym "Bońkiem", do którego jeszcze przed rundą wiosenną nie byli w pełni przekonani. - Na pewno zdecydowanie łatwiej jest grać niż oglądać poczynania kolegów z boku. Żałowałem, że nie mogłem pomóc drużynie. Czy wynik byłby inny, gdybym był do dyspozycji trenera? Teraz nie ma sensu, by się nad tym zastanawiać - uważa Grzegorz Bonin. - Oczywiście wyczuwa się jeszcze niedosyt po tym spotkaniu, ale cieszymy się, że dwukrotnie odrobiliśmy straty i zdobyliśmy przynajmniej punkt - dodaje.
   
Czy zawodnik, który do niedawna biegał po skrzydle, przystosował się już w pełni do pozycji bocznego obrońcy? - Jest mi coraz łatwiej, choć człowiek cały czas się uczy. Przykładem tego były kartki w potyczce derbowej z Ruchem Chorzów. Pierwszą otrzymałem za dyskusje z arbitrem, a drugą za ostry faul. Gdy byłem wystawiany w pomocy, nie musiałem grać tak agresywnie jak teraz - mówi były piłkarz Korony Kielce.

Wraz z Damianem Gorawskim ma być siłą napędową Górnika na prawym skrzydle. - Współpracuje nam się naprawdę dobrze. Damian to inteligentny i szybki piłkarz. W sparingach i w derbach nasza strona wyglądała nieźle. Wierzę, że w kolejnych spotkaniach będzie jeszcze lepiej - kończy Bonin.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również