Kibice w Wodzisławiu i Katowicach pokazali klasę. "Szacunek dla nich"
13.05.2010
Parafrazując znane wszystkim powiedzenie, prawdziwych kibiców poznaje się w biedzie. A w takiej - w sportowym sensie - znalazły się odpowiednio we wtorek i środę Odra Wodzisław i GKS Katowice. Pierwsi ulegli po dramatycznym boju Śląskowi Wrocław, czym praktycznie zaprzepaścili ostatnie szanse na zachowanie ekstraklasowego bytu. Swojej szansy na udowodnienia przywiązania do klubowych barw nie zaprzepaścili natomiast ich kibice...
- Dziękujemy! Dziękujemy! - skandowali, doceniając wysiłek swoich piłkarzy. - Dziękuję im. Wiem, co czują, a i tak zachowali się wspaniale. Ode mnie i zawodników należy się im ogromny szacunek - stwierdził trener Marcin Brosz. Swoją drogą, jego fani z Bogumińskiej również potraktowali z honorami. - Marcin Brosz! Marcin Brosz! - niosło się z trybun.
Gorsi nie byli sympatycy GieKSy. Dla nich co prawda przegrany wysoko mecz z Widzewem Łódź tak dramatycznych skutków nie miał, ale przecież rywalizację z łodzianami traktują na Bukowej bardzo prestiżowo. Tymczasem drużyna w starciu z liderem praktycznie nie istniała. Mimo to, doping miejscowych kibiców nie milkł nawet na chwilę. - Bardzo się cieszę, że tak do tego podeszli - podkreślał "sam z siebie" trener Robert Moskal.
Gorącymi brawami podziękowali swoim zawodnikom także fani Ruchu Chorzów, choć i "Niebiescy" zeszli z boiska jako przegrani.
Z dziennikarskiej rzetelności odnotujmy, że przy Bogumińskiej i na Bukowej nie wszyscy fani wytrwali do końca. Stanowili oni jednak niewielką część widowni.
- Dziękujemy! Dziękujemy! - skandowali, doceniając wysiłek swoich piłkarzy. - Dziękuję im. Wiem, co czują, a i tak zachowali się wspaniale. Ode mnie i zawodników należy się im ogromny szacunek - stwierdził trener Marcin Brosz. Swoją drogą, jego fani z Bogumińskiej również potraktowali z honorami. - Marcin Brosz! Marcin Brosz! - niosło się z trybun.
Gorsi nie byli sympatycy GieKSy. Dla nich co prawda przegrany wysoko mecz z Widzewem Łódź tak dramatycznych skutków nie miał, ale przecież rywalizację z łodzianami traktują na Bukowej bardzo prestiżowo. Tymczasem drużyna w starciu z liderem praktycznie nie istniała. Mimo to, doping miejscowych kibiców nie milkł nawet na chwilę. - Bardzo się cieszę, że tak do tego podeszli - podkreślał "sam z siebie" trener Robert Moskal.
Gorącymi brawami podziękowali swoim zawodnikom także fani Ruchu Chorzów, choć i "Niebiescy" zeszli z boiska jako przegrani.
Z dziennikarskiej rzetelności odnotujmy, że przy Bogumińskiej i na Bukowej nie wszyscy fani wytrwali do końca. Stanowili oni jednak niewielką część widowni.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku