Kibic-biznesmen już blisko rok rządzi Górnikiem. Z jakim skutkiem?

01.01.2010
2010 rok przyniósł w Zabrzu wiele zmian. Już na jego początku władze Allianz postanowiły powierzyć stanowisko prezesa Łukaszowi Mazurowi. Biznesmenowi, wiernemu kibicowi Górnika.
Łukasz Mazur zastąpił Jędrzeja Jędrycha 1 marca. To był pewien powiew świeżości - w końcu poprzedni sternik klubu był politykiem (co nie wszystkim się podobało), natomiast jego następca, jak sam o sobie mówi, nie zna się na piłce, a jest biznesmenem. I od początku zachowywał się jak na człowieka biznesu przystało.

Wprowadził plan oszczędnościowy. W jego efekcie z klubem musieli się pożegnać Jan Żurek oraz Marcin Bochynek, którzy odpowiadali za wyszukiwanie utalentowanych zawodników. Pracę stracił także dyrektor do spraw marketingu, Arkadiusz Trzeciakiewicz. - Sprawdzamy zakres obowiązków pracowników. Gdy jest on nieadekwatny do struktury organizacyjnej bądź możliwości finansowych klubu, wtedy podejmujemy decyzje - wyjaśniał prezes.

Mazur zapoczątkował też nową zasadę - w Górniku mają pracować ludzie, którzy mają ten klub w sercu. I tak, w kwietniu dyrektorem sportowym klubu został Tomasz Wałdoch. Chwilę później w Zabrzu pojawili się kolejni byli gracze "Trójkolorowych": Andrzej Orzeszek, Dariusz Koseła, a także Józef Dankowski i Mieczysław Agafon.
- Ja bardzo lubię współpracować z ludźmi, dla których praca to także pasja i miłość - tłumaczył działacz.

Pochodzący z Tarnowskich Gór Mazur wprowadził także Górnika na Forum Ekonomiczne w Krynicy. Na tej prestiżowej imprezie klub miał swój panel, który okazał się sukcesem. Niewykluczone, że w przyszłości zaowocuje to kontraktem sponsorskim. A takiego Mazur szuka nawet... w Rosji. -
Skoro można mieć sponsora czy partnera z Francji, Niemiec, Warszawy, to równie dobrze może być on z Moskwy - stwierdził.

Jako że Mazur jest osobą mówiącą to, co leży mu na sercu, jego wypowiedzi niekiedy są komentowane dłużej niż wyczyny piłkarzy na boisku. Władze Ruchu Chorzów czuły się oburzone jego oceną
Wielkich Derbów Śląska, bo uznał, że "Niebiescy" grali antyfutbol.

W ramach solidaryzowania się z fanami, Mazur zbojkotował mecz z Widzewem Łódź, gdy władze RTS-u zdecydowały o niewpuszczeniu kibiców z Zabrza. -
To pismo obraża nasz klub i naszych kibiców, a my nie zamierzamy udawać, że pada deszcz, gdy ktoś na nas pluje - denerwował się sternik zabrzańskiego klubu.

W bardzo medialny sposób rozprawiono się z "czwórką muszkieterów" (Robert Szczot, Damian Gorawski, Paweł Strąk i Przemysła Pitry).  O Strąku Mazur powiedział, że dopóki on jest prezesem klubu, ten piłkarz w pierwszym zespole Górnika już nie wystąpi. Jednak kibice (oraz właściciel) nie będą prezesa rozliczać z wypowiedzi, a z działań...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również