Kasperczak ich uratował
06.02.2009
Taki wniosek wysnuć można z najnowszej historii zabrzańskiego klubu. Niemal dokładnie dwa lata temu sparing z innym bałkańskim zespołem zakończył się fatalnie dla Jarosława Białka, grającego wtedy w barwach ekipy z Roosevelta.
Podczas sparingu na zgrupowaniu w Turcji z rumuńskim Ceahlaul Piatra-Neamt piłkarz złamał nos. - Poszedłem głową do piłki, która odbiła się kozłem od ziemi. Jeden z rywali zaatakował mnie bezpardonowo kolanem - opowiada zawodnik. - Nie wiem, co się działo potem. Pamiętam tylko, że prosto z boiska trafiłem do szpitala. To był koszmar. Zwłaszcza w chwili, kiedy okazało się, że mam nos złamany w dwóch miejscach - dodaje.
- Straciłem cały okres przygotowawczy. I choć w marcu wróciłem do gry, wiosna nie była szczególnie udana - kończy Białek.
Podczas sparingu na zgrupowaniu w Turcji z rumuńskim Ceahlaul Piatra-Neamt piłkarz złamał nos. - Poszedłem głową do piłki, która odbiła się kozłem od ziemi. Jeden z rywali zaatakował mnie bezpardonowo kolanem - opowiada zawodnik. - Nie wiem, co się działo potem. Pamiętam tylko, że prosto z boiska trafiłem do szpitala. To był koszmar. Zwłaszcza w chwili, kiedy okazało się, że mam nos złamany w dwóch miejscach - dodaje.
- Straciłem cały okres przygotowawczy. I choć w marcu wróciłem do gry, wiosna nie była szczególnie udana - kończy Białek.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów