Kapitan zostaje. Inni mogą trzymać "niebieskich" w szachu
07.09.2017
Maciej Urbańczyk po spadku chorzowian z Ekstraklasy jako jedyny z wychowanków zdecydował się na pozostanie przy Cichej. Nie musiał - niezły sezon, stosunkowo młody wiek i karta na ręce mogły być solidnym atutem w poszukiwaniu nowego pracodawcy - jeśli nie w elicie, to w solidnym, stabilnym I-ligowcu. 22-latek latem nie rozstał się z Ruchem, otrzymał od drużyny kapitańska opaskę, a w tym tygodniu wykonał kolejny gest w kierunku "niebieskich", wiążąc się z nimi nową, dwuletnią umową. Poprzedni kontrakt po automatycznym przedłużeniu w maju również obowiązywał do końca czerwca 2019 roku, ale parafowanie nowego - na lepszych warunkach - sprawia, że piłkarz na pewno nie skorzysta z możliwość wcześniejszego rozwiązania umowy z winy klubu ze względu na zaległości z poprzedniego sezonu.
Ta kwestia jest otwarta w przypadku pozostałych zawodników, którzy zostali w Chorzowie po spadku z Ekstraklasy. Każdy z nich przedstawił przy Cichej wezwania do zapłaty zaległości, których Ruch ze względu na postępowanie restrukturyzacyjne, nie może dziś uregulować. To oznacza, że w każdej chwili mogą złożyć do PZPN wniosek o rozwiązanie kontraktów z winy klubu. - Poza umowami spisanymi, są jeszcze umowy dżentelmeńskie. Z każdym z zainteresowanych zawodników przeprowadziliśmy rozmowy, wszyscy wiedzą dlaczego nie możemy zapłacić, znają nasze propozycje. Te warunki zostały przyjęte a słowo jest dotrzymywane, z jednym wyjątkiem - tłumaczy Witold Jajszczok, rzecznik Ruchu.
Tym wyjątkiem jest Jakub Arak, którego sprawa wciąż jest w zawieszeniu. Piłkarz chciałby odejść z Ruchu, ale to piłkarska centrala zdecyduje, czy biorąc pod uwagę restrukturyzację zawodnik może rozwiązać swoją umowę z winy "niebieskich". - Sprawa będzie rozstrzygana przez Komisję d/s Rozwiązywania Sporów Sportowych 12 września o godzinie 13:00. Nie mamy za to żadnej informacji, a bardzo chcielibyśmy ją mieć, odnośnie postanowień podjętych w tej sprawie na wczorajszym posiedzeniu Departamentu Prawnego. Nie jest prawdziwą informacja, że kontrakt Araka już został rozwiązany - zapewnia Witold Jajszczok.
Ta kwestia jest otwarta w przypadku pozostałych zawodników, którzy zostali w Chorzowie po spadku z Ekstraklasy. Każdy z nich przedstawił przy Cichej wezwania do zapłaty zaległości, których Ruch ze względu na postępowanie restrukturyzacyjne, nie może dziś uregulować. To oznacza, że w każdej chwili mogą złożyć do PZPN wniosek o rozwiązanie kontraktów z winy klubu. - Poza umowami spisanymi, są jeszcze umowy dżentelmeńskie. Z każdym z zainteresowanych zawodników przeprowadziliśmy rozmowy, wszyscy wiedzą dlaczego nie możemy zapłacić, znają nasze propozycje. Te warunki zostały przyjęte a słowo jest dotrzymywane, z jednym wyjątkiem - tłumaczy Witold Jajszczok, rzecznik Ruchu.
Tym wyjątkiem jest Jakub Arak, którego sprawa wciąż jest w zawieszeniu. Piłkarz chciałby odejść z Ruchu, ale to piłkarska centrala zdecyduje, czy biorąc pod uwagę restrukturyzację zawodnik może rozwiązać swoją umowę z winy "niebieskich". - Sprawa będzie rozstrzygana przez Komisję d/s Rozwiązywania Sporów Sportowych 12 września o godzinie 13:00. Nie mamy za to żadnej informacji, a bardzo chcielibyśmy ją mieć, odnośnie postanowień podjętych w tej sprawie na wczorajszym posiedzeniu Departamentu Prawnego. Nie jest prawdziwą informacja, że kontrakt Araka już został rozwiązany - zapewnia Witold Jajszczok.
Polecane
I liga