Kapitan ROW-u wraca do gry. "Faworytami na pewno nie jesteśmy"

02.08.2013
- Zewsząd słyszę głosy, że po remisie w Niecieczy możemy być spokojni o wynik w Olsztynie. Ba, że jesteśmy faworytem tym spotkaniu. Papier oczywiście wszystko przyjmie - mówi Kamil Kostecki.
Kapitan Energetyka ROW Rybnik wraca do gry dopiero w 2. kolejce, ale inaugurację w Niecieczy także widział. - Mimo urazu pojechałem z kolegami na mecz do Niecieczy. Podróż była koszmarna, bo upał był niemiłosierny, a autokar nie miał klimatyzacji. W dniu meczu było jeszcze gorzej, bo graliśmy w samo południe. Siedziałem na trybunach, a pot lał się ze mnie wiadrami. Wyobrażam sobie, jak czuli się koledzy biegający po boisku. To była darmowa sauna. Dlatego jestem pełen podziwu dla chłopaków, że grając w dziesiątkę zdołali odrobić straty i doprowadzić do wyrównania - zaznacza.

Teraz sam będzie mógł pomóc kolegom. - W tym tygodniu trenowałem już normalnie, na pełnych obrotach. Nie mam jednak żadnej pewności, a tym bardziej gwarancji, że zagram przeciwko Stomilowi. W meczowej osiemnastce będę, a reszta zależy już od trenera Ryszarda Wieczorka. Zewsząd słyszę głosy, że po remisie w Niecieczy możemy być spokojni o wynik w Olsztynie. Ba, że jesteśmy faworytem  tym spotkaniu. Papier oczywiście wszystko przyjmie, więc można pisać co komu ślina na język przyniesie, z głupotami włącznie. Nie, my nie jeteśmy faworytem sobotniego meczu, chociaż na pewno jedziemy tam walczyć o trzy punkty. Stomil nie będzie łatwym przeciwnikiem nie tylko dlatego, że zagra na swoim boisku. Widać wszyscy zapomnieli, że w pierwszej kolejce bezbramkowo zremisował z Arką Gdynia, która nie ukrywa, że w tym sezonie walczy o awans do ekstraklasy. My nie boimy się nikogo, ale też nikogo nie będziemy lekceważyli. Zwłaszcza tych teoretycznie słabszych rywali, bo takie podejście bywa zgubne - podkreśla kapitan.

W zespole Stomilu trzeba będzie szczególną uwagą otoczyć Szymona Kaźmierowskiego. - Kojarzę go z występów w Dyskobolii. Nie tylko z występów ligowych, ale również w Pucharze UEFA. Teraz nie tylko przybyło mu lat, ale również doświadczenia. Będziemy mieli na niego "oko", bo jest bardzo niebezpieczny i w każdej chwili może zaskoczyć obronę oraz bramkarza przeciwnika. Ale nie tylko Kaźmierowski jest groźny, inni piłkarze grający w Stomilu też nie są przypadkowymi ludźmi - kończy Kamil Kostecki.
źródło: Sport

Przeczytaj również