Kapitan miał kryzys, ale dał z wątroby. "Zgłaszam gotowość"

28.07.2017
- Męczyłem się ogromnie, ale trzeba to przemóc. W głowie chętnie bym odpuścił już w 40. minucie, w 60. miałem kryzys, ale nigdy nie byłem taki, że mógłbym zgłosić: "nie dam rady, nie mogę" - przyznał po meczu z ROW-em 1964 Rybnik, powracający do gry kapitan Górnika Zabrze, Szymon Matuszek.
Rafał Rusek/Press Focus
W spotkaniu z ROW-em 1964 Rybnik po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Szymon Matuszek. Występ zdecydowanie należy ocenić pozytywnie - pomocnik przyczynił się do tego, że środek pola gry należał do Górnika, a także strzelił bramkę na 1:0. Na boisku nie było widać, że miał ponad dwumiesięczną przerwę. Kapitan zespołu przyznał jednak, że bardzo odczuł pucharowy pojedynek.

- Męczyłem się ogromnie, ale trzeba to przemóc. W głowie chętnie bym odpuścił już w 40. minucie, w 60. miałem kryzys, ale nigdy nie byłem taki, że mógłbym zgłosić: "nie dam rady, nie mogę". Dodatkowo mobilizuje kapitańska opaska. Chciałem jeszcze dać "z wątroby" i dotrwałem. Będę mocniejszy o te 90 minut. Trener będzie wiedział, że może na mnie postawić. Zgłaszam gotowość - podkreślił Matuszek.

A w pełni zdrowy Matuszek z całą pewnością przyda się drużynie bowiem zabrzan czeka jutro poważne zadanie - trzeba zmierzyć się z niepokonaną Wisłą Kraków, która w pierwszych dwóch spotkaniach zaprezentowała się dobrze i zgarnęła sześć punktów. Po starciach z mistrzem i wicemistrzem przyszedł czas na lidera.

- Wisła pokazuje dobrą, skuteczną piłkę. My musimy zagrać swoje. W poprzednich dwóch meczach była powtarzalność. W Białymstoku nie ustrzegliśmy się błędów indywidualnych, ale w tygodniu pracowaliśmy mentalnie, żeby na to uważać. Żadnej wirtuozerii nie wymyślimy. Będziemy starać się powielać to, co graliśmy w ostatnich tygodniach. Myślę, że to się opłaci - powiedział zawodnik Górnika.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również