Kapitan Górnika Zabrze: Chcemy być najlepsi na Śląsku
15.05.2013
- Na pewno chcemy być najlepsi na Śląsku - przyznaje kapitan zabrzan. - To jest sprawa prestiżowa, ale patrząc szerzej, fajnie, że po nie wiem ilu latach dwa śląskie kluby mają szanse na grę w pucharach - dodaje Danch.
Kapitan zabrzan oglądał mecz z Zagłębiem Lubin w towarzystwie Michała Bembena i Krzysztofa Maja z sektora gości. Gardła nie oszczędzał. - Jak się siedzi wśród kibiców, to nie ma wyjścia. Przyznam, że nie wszystkie piosenki znałem od początku do końca, bo na boisku koncentrujemy się jednak na grze, ale generalnie szybko wpadają w ucho. Fajnie, że tak się ułożył ten mecz, bo atmosfera była świetna od początku, a od czwartej minuty już kapitalna - podkreśla.
- Chodziło o pokazanie, że jesteśmy razem z kibicami i ciągniemy ten wózek w jedną stronę. Uważam zresztą, że zawsze tak było, bo nie wyobrażam sobie, by komuś nie zależało na sukcesach Górnika. Trochę nieporozumień się jednak pojawiło i dobrze, że zostały wyjaśnione. Rozmawialiśmy najpierw w klubie, a potem w autokarze, w drodze do Lubina - zaznacza Danch.
Kapitan przyznaje, że rozumie rozgoryczenie kibiców wcześniejszymi wynikami. - Jak nie idzie, to pojawiają się ogromne emocje, dlatego trzeba rozmawiać. To wszystko pokazuje też, jak wielkie jest w Zabrzu zapotrzebowanie na sukces. Wciąż realny, mimo nie najlepszej wiosny - kończy Adam Danch.
Kapitan zabrzan oglądał mecz z Zagłębiem Lubin w towarzystwie Michała Bembena i Krzysztofa Maja z sektora gości. Gardła nie oszczędzał. - Jak się siedzi wśród kibiców, to nie ma wyjścia. Przyznam, że nie wszystkie piosenki znałem od początku do końca, bo na boisku koncentrujemy się jednak na grze, ale generalnie szybko wpadają w ucho. Fajnie, że tak się ułożył ten mecz, bo atmosfera była świetna od początku, a od czwartej minuty już kapitalna - podkreśla.
- Chodziło o pokazanie, że jesteśmy razem z kibicami i ciągniemy ten wózek w jedną stronę. Uważam zresztą, że zawsze tak było, bo nie wyobrażam sobie, by komuś nie zależało na sukcesach Górnika. Trochę nieporozumień się jednak pojawiło i dobrze, że zostały wyjaśnione. Rozmawialiśmy najpierw w klubie, a potem w autokarze, w drodze do Lubina - zaznacza Danch.
Kapitan przyznaje, że rozumie rozgoryczenie kibiców wcześniejszymi wynikami. - Jak nie idzie, to pojawiają się ogromne emocje, dlatego trzeba rozmawiać. To wszystko pokazuje też, jak wielkie jest w Zabrzu zapotrzebowanie na sukces. Wciąż realny, mimo nie najlepszej wiosny - kończy Adam Danch.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów