Kapitan Górnika: Z ŁKS-em będzie ciężko. Oni nie mają nic do stracenia
Górnik wiosną jeszcze meczu nie przegrał, z kolei ŁKS, których zwykło się nazywać „Rycerzami Wiosny”… w tym roku w lidze jeszcze nie wygrali. – Ale z przebiegu ostatnich dwóch spotkań należy powiedzieć, że ŁKS zagrał bardzo dobre mecze. Z Legią przegrali 2-0, ale zagrali na wysokim poziomie. Z kolei z Cracovią wygrywali 2-0 i nie wygrali tego spotkania tylko z powodu czerwonej kartki. Dlatego myślę, że mecz z ŁKS-em będzie bardzo ciężki. To naprawdę mocna drużyna – przekonuje kapitan zabrzan.
„Paździoch” zapytany o to czy olbrzymia presja, której poddani są piłkarze ŁKS-u nie poplącze im nóg na boisku w Zabrzu, kręci głową. - ŁKS nie ma nic do stracenia. Oni są w takiej sytuacji, że „mają to co ugrają”. Chłopaki z Łodzi w większości są na krótkich kontraktach i grają o swoją przyszłość. Są bardzo zdeterminowani i grają jak najlepiej potrafią.
W drużynie ŁKS-u obecnie występuje dwóch „niedawnych” Górników, czyli Bonin i Szczot, ale także Damian Seweryn, który w Zabrzu grał zanim w drużynie pojawił się Pazdan. Kapitan Górnika zapowiada jednak, że na boisku nie ma miejsca na sentymenty. Jednocześnie nie chce mówić o trudnej personalnie sytuacji, w której znaleźli się zabrzanie po aferze w „Lornecie z Meduzą”. - Wszyscy wiedzą jaka jest sytuacja, bo naprawdę już sporo zostało powiedziane. Dlatego ja na ten temat nie chcę się wypowiadać. Nie chcę nawet rozmawiać.
- A co do byłych kolegów z drużyny… Często jest tak, że mierzy się z drużynami, w których grają zawodnicy, z którymi do niedawna dzieliło się szatnię… Ale wychodząc na mecz, nie myśli się przeciwko komu się gra, nie ma sentymentów do osób, z którymi jeszcze nie tak dawno się trenowało. Myśli się wtedy tylko o zwycięstwie. Po meczu będzie czas, żeby chwilę porozmawiać – kończy Pazdan.