Kapitan GKS-u Tychy: Sędzia nie był konsekwentny
04.05.2013
Tyszanie zagrali dziś w Gdyni bardzo zachowawcza, nie podejmując żadnego ryzyka. - Gra się tak, jak przeciwnik pozwala. My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że czekamy, co przeciwnik zrobi i wyprowadzamy kontry. W pierwszej połowie nam się to nie udawało. W drugiej, po dwóch bramkach dla Arki, musieliśmy się już otworzyć. Strzeliliśmy bramkę na 2-1 na kwadrans przed końcem i mieliśmy jeszcze sytuacje na wyrównanie, ale niestety zabrakło czasu, by strzelić bramkę wyrównującą - analizował Kopczyk.
Kapitan GKS-u miał też trochę pretensji do arbitra. - Wydaje mi się, że takiego zagrania ręką, jak to Macieja Mańki, nie musiał gwizdnąć. A jeśli już to zrobił, to w polu karnym Arka też zagrała tak samo. Gdyby był konsekwentny, podyktowałby albo dwa rzuty karne, albo nie gwizdnąłby żadnego - dodał. Wydaje się jednak, że nie ma racji, bo zagranie ręką w polu karnym tyszan było ewidentne.
Szczególne powody do radości miał z kolei po meczu Janusz Surdykowski, napastnik Arki, który kiedyś grał w Podbeskidziu Bielsko-Biała. - Chcę sobie pogratulować i złożyć sobie najserdeczniejsze życzenia, bo mam dzisiaj urodziny. Strzeliłem trzeciego gola w trzecim kolejnym meczu, co bardzo cieszy. A wcześniej mówiło się, że mamy problem ze strzelaniem bramek - przypomniał.
- W pierwszej połowie kontrolowaliśmy grę, wiedzieliśmy, że musimy być cierpliwi i w końcu strzelimy gola. Tak też się stało. W końcówce zostaliśmy trochę zepchnięci, goście grali na aferę, ale szczęśliwie udało się zdobyć trzy punkty - zakończył.
Kapitan GKS-u miał też trochę pretensji do arbitra. - Wydaje mi się, że takiego zagrania ręką, jak to Macieja Mańki, nie musiał gwizdnąć. A jeśli już to zrobił, to w polu karnym Arka też zagrała tak samo. Gdyby był konsekwentny, podyktowałby albo dwa rzuty karne, albo nie gwizdnąłby żadnego - dodał. Wydaje się jednak, że nie ma racji, bo zagranie ręką w polu karnym tyszan było ewidentne.
Szczególne powody do radości miał z kolei po meczu Janusz Surdykowski, napastnik Arki, który kiedyś grał w Podbeskidziu Bielsko-Biała. - Chcę sobie pogratulować i złożyć sobie najserdeczniejsze życzenia, bo mam dzisiaj urodziny. Strzeliłem trzeciego gola w trzecim kolejnym meczu, co bardzo cieszy. A wcześniej mówiło się, że mamy problem ze strzelaniem bramek - przypomniał.
- W pierwszej połowie kontrolowaliśmy grę, wiedzieliśmy, że musimy być cierpliwi i w końcu strzelimy gola. Tak też się stało. W końcówce zostaliśmy trochę zepchnięci, goście grali na aferę, ale szczęśliwie udało się zdobyć trzy punkty - zakończył.
Polecane
I liga