"Kamyk" trenuje w parku, bo Górnik i Polonia... odbijają piłeczkę

23.07.2010
- Górnik twierdzi, że jestem piłkarzem Polonii. W Bytomiu mówią na odwrót. Niestety, może też być i tak, że w rundzie jesiennej nie będę grał nigdzie... - wzdycha obrońca Mateusz Kamiński.
Jeszcze w zimie kariera Mateusza Kamińskiego nabierała rozpędu. 22-letni obrońca miał za sobą bardzo dobry rok na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice i właśnie przenosił się - w ślad za Adamem Nawałką - do zabrzańskiego Górnika. Tam jednak miejsca w składzie sobie nie wywalczył. Na Roosevelta ogłosili więc, że zawodnika, który był tylko wypożyczony z Polonii Bytom, nie wykupią. Wtedy zaprotestowali na Olimpijskiej, twierdząc, że zabrzanie zrobić to muszą, bo taki miał być ponoć zapis w umowie między klubami...

Wyszło na to, że "Kamyk"... trenuje sam, w parku. I to już któryś tydzień z kolei. - Bieganie, siłownia... Tak co dzień - wzdycha środkowy obrońca. - Górnik utrzymuje, że jestem zawodnikiem Polonii. W Bytomiu mówią na odwrót. Trwa takie odbijanie piłeczki. Tracę na tym przede wszystkim ja - podkreśla Kamiński. - Nie mam pojęcia, jak to się skończy. Naprawdę dziwna sytuacja. Może Górnik mnie wykupi, a potem będzie czekał na propozycje za mnie? Niestety, może też być i tak, że w rundzie jesiennej nie będę grał nigdzie... - rozkłada ręce.

Czy nie żałuje zatem, że w połowie minionego sezonu odszedł z Bukowej? - Nie ma sensu teraz dywagować. Miało to swoje plusy i minusy. Ja chciałem po prostu spróbować czegoś nowego...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również