Kamil Kostecki: Kapitan z tonącego okrętu schodzi jako ostatni

07.12.2012
- Odkąd gram w Energetyku, zawsze łączyłem grę w piłkę z pracą. Po prostu, ekonomii nie można oszukać - mówi Kamil Kostecki, który w rundzie jesiennej II ligi grał przez 1530 minut.
Kapitan Energetyka ROW Rybnik, jest jednym z tych zawodników, którzy w jesienią grali od pierwszej do ostatniej minuty w każdym spotkaniu. - Jestem przyzwyczajony do tego, by walczyć do końca, niezależnie od wyniku - podkreśla Kostecki. Nie miał ochoty zejść z boiska nawet w meczach, w których jego drużyna wysoko przegrała, jak np. w Polkowicach czy Sosnowcu.

- Nie mogłem tego zrobić jako ambitny zawodnik, a przede wszystkim jako kapitan drużyny, który powinien dawać przykład kolegom. Powiem górnolotnie - kapitan z tonącego okrętu schodzi jako ostatni - mówi.

Kostecki nie tylko biega po II-ligowych boiskach. Łączy obowiązki piłkarza z normalną pracą. - Odkąd gram w Energetyku, zawsze łączyłem grę w piłkę z pracą. Po prostu, ekonomii nie można oszukać. Jeśli klub "przejdzie" na zawodowstwo, to wtedy mogę "rzucić" pracę i utrzymywać się tylko z gry w piłkę. Dopóki dotychczasowy układ się nie zmieni, muszę dorabiać
źródło: SPORT

Przeczytaj również