Kamil Cholerzyński znów pod skrzydłami Adama Nawałki

24.01.2012
Kamil Cholerzyński zamienił Kamień na Turcję. Piłkarz GKS-u Katowice razem z Górnikiem Zabrze wyruszy dzisiaj do Antalyi. - Znam trenera Adama Nawałkę i na pewno lekko nie będzie - mówi pomocnik.
W Turcji sztab szkoleniowy będzie sprawdzał zawodnika. Jeśli trenerzy uznają, że przyda się drużynie w rundzie wiosennej, zostanie wypożyczony. - Do zmiany barw jeszcze daleka droga. Na razie lecę z Górnikiem na obóz. Chciałem podziękować zarządowi i trenerowi GKS-u - zaczyna Cholerzyński.

Za co chce podziękować piłkarz? - Za to, że zgodzili się na wyjazd. Ponadto otrzymałem komunikat, że jeżeli mi się nie uda, to mogę bez problemu wrócić i dalej trenować z GKS-em. Nie będę odstawiony na boczny tor - wyjaśnia. - Teraz wszystko w moich nogach - dodaje.

Cholerzyński w niedzielę wyjechał z katowiczanami na obóz do Kamienia. Już wtedy pojawiło się zainteresowanie Górnika. Strony doszły do porozumienia wczoraj i zawodnik mógł w poniedziałek po południu trenować z ekipą trenera Adama Nawałki, którego wychowanek GKS-u zna bardzo dobrze. I miło go wspomina.

- Bardzo solidny i sumienny trener, który nie boi się wyzwań. Treningi opierały się na pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Zawsze mówił, że sukces rodzi się w bólach. Myślę, że teraz będzie podobnie. Z tego co zaobserwowałem na pierwszym treningu, motywacja i zaangażowanie zawodników są ogromne. Nikt nie odstawia nogi - opisuje byłego szkoleniowca GieKSy Cholerzyński.

Runda jesienna obecnego sezonu nie była zbyt udana dla Cholerzyńskiego. Wystąpił on w zaledwie czterech ligowych spotkaniach. Nie był to jednak efekt konfliktu z trenerem czy bardzo słabej formy, a kontuzji, które prześladowały gracza GKS-u.

- Źle się trenuje, jeśli głowa nie jest "czysta" i pozostają w niej ślady po kontuzji. Drobniejsze i poważniejsze urazy zakłócały rytmy grania i treningów. Było ciężko, bo głównie polegało to na leczeniu, potem powrocie na odpowiednie tory, następnie znowu leczenie i tak w kółko. Oby teraz zdrowie dopisało, a wszystko będzie dobrze - ma nadzieję Cholerzyński.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również