Jutro Górnik jedzie do Komisji Licencyjnej. Zapytać, o co chodzi
15.02.2012
Prezes Artur Jankowski nie ukrywa, że wczorajsza decyzja Komisji Ligi była sporym zaskoczeniem. Dokument w tej sprawie nie przyszedł pocztą, jak to normalnie bywa, ale został wysłany po godzinie 16 faksem. - Jutro jest komisja odwoławcza. Jedziemy w mocnym składzie. Przedstawimy wszystkie argumenty, według których spełniamy wszystkie warunki licencyjne - wyjaśnia sternik klubu.
Władze klubu dziwią się tej decyzji, ponieważ komisja zapewniała, że Górnik będzie mógł w tym sezonie grać w Zabrzu. - Mieliśmy wstępne zapewnienie, że wszystko jest OK i do końca rundy będziemy mogli grać przy Roosevelta. Byliśmy w 100 procentach przekonani, że nie będzie takiego problemu - tłumaczy Jankowski.
- Odbyło się wiele spotkań z Komisją Licencyjną w przeciągu ostatnich miesięcy. Nie dostaliśmy żadnych oficjalnych sygnałów. Ostatnie odbyło się 6 czy 8 lutego. Dostaliśmy informacje o kilku rzeczach, które trzeba poprawić. Zaczęliśmy to robić. Zagwarantowaliśmy, że będzie to wykonane do pierwszego meczu - kontynuuje prezes. Chodziło m.in. o sprawy związane z transmisją telewizyjną (m.in. zwyżki dla operatorów kamer).
Co dokładnie zarzucają członkowie komisji? - O dziwo, to trudne pytanie. Pismo nie precyzowało, w czym rzecz. Tylko stwierdzono, że w wyniku braku bezpieczeństwa mecze nie powinny się odbywać - rozkłada ręce działacz. - My wszystkie zgody, dotyczące bezpieczeństwa, mamy. Pierwsze pytanie, które zadamy jutro, to o co chodzi. Jakie uchybienia nie pozwalają nam na rozegranie meczu w Zabrzu - dodaje.
Zabrzanie chcą więc przekonać członków komisji, że można grać przy Roosevelta. A co, jeśli nie będzie na to zgody? Działacze prowadzą już rozmowy z Wodzisławiem Śląskim i Sosnowcem (jednak do tej pory chodziło o ewentualną grę od nowego sezonu). Z obiektem z tego pierwszego miasta może być jednak problem. - Dostaliśmy nieoficjalne informacje, że on też nie spełnia warunków licencyjnych - informuje prezes.
Władze klubu dziwią się tej decyzji, ponieważ komisja zapewniała, że Górnik będzie mógł w tym sezonie grać w Zabrzu. - Mieliśmy wstępne zapewnienie, że wszystko jest OK i do końca rundy będziemy mogli grać przy Roosevelta. Byliśmy w 100 procentach przekonani, że nie będzie takiego problemu - tłumaczy Jankowski.
- Odbyło się wiele spotkań z Komisją Licencyjną w przeciągu ostatnich miesięcy. Nie dostaliśmy żadnych oficjalnych sygnałów. Ostatnie odbyło się 6 czy 8 lutego. Dostaliśmy informacje o kilku rzeczach, które trzeba poprawić. Zaczęliśmy to robić. Zagwarantowaliśmy, że będzie to wykonane do pierwszego meczu - kontynuuje prezes. Chodziło m.in. o sprawy związane z transmisją telewizyjną (m.in. zwyżki dla operatorów kamer).
Co dokładnie zarzucają członkowie komisji? - O dziwo, to trudne pytanie. Pismo nie precyzowało, w czym rzecz. Tylko stwierdzono, że w wyniku braku bezpieczeństwa mecze nie powinny się odbywać - rozkłada ręce działacz. - My wszystkie zgody, dotyczące bezpieczeństwa, mamy. Pierwsze pytanie, które zadamy jutro, to o co chodzi. Jakie uchybienia nie pozwalają nam na rozegranie meczu w Zabrzu - dodaje.
Zabrzanie chcą więc przekonać członków komisji, że można grać przy Roosevelta. A co, jeśli nie będzie na to zgody? Działacze prowadzą już rozmowy z Wodzisławiem Śląskim i Sosnowcem (jednak do tej pory chodziło o ewentualną grę od nowego sezonu). Z obiektem z tego pierwszego miasta może być jednak problem. - Dostaliśmy nieoficjalne informacje, że on też nie spełnia warunków licencyjnych - informuje prezes.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów