Justyna Kowalczyk: Tour de Ski? Nie jestem faworytką!

18.12.2012
Justyna Kowalczyk w dobrym stylu dwukrotnie wygrała w kanadyjskim Canmore i wskoczyła na pierwsze miejsce Pucharu Świata. A wkrótce zaczyna się Tour de Ski. Polka za faworytkę się nie uważa.
- Znam jedną albo i dwie kandydatki do triumfu. Ja do tego grona nie należę. Fajnie jednak, że w Kanadzie dobrze pobiegłam. To akurat dla mnie bardzo miłe - mówi trzykrotna triumfatorka prestiżowego turnieju. - Nikt nie ma ciała i psychiki z żelaza. Gdyby to było takie proste, ktoś inny wygrywałby te toury wcześniej. Jestem zawsze pełna pokory przed tą imprezą. Niezależnie od tego co się stanie trzeba brać, co się dostaje. Nie ma sensu myśleć o tym kto wygra, a kto przegra, tylko trzeba szybko biegać - dodaje.

Kibice i media widzą jednak Kowalczyk w czołówce. Wszystko przez świetną postawę w Canmore. Zawodniczka AZS-u AWF Katowice triumfowała w biegach na 10 km techniką klasyczną oraz  bieg łączony na 15 km.

- Na pewno to były bardzo dobre występy, przede wszystkim świetne taktycznie. Jednak taktykę realizuje się kiedy pozwala na to forma. Zwłaszcza ta dziesiątka klasykiem była świetna. A przecież moja forma odbiega jeszcze od stuprocentowych możliwości. Powody do optymizmu dał mi też sprint stylem dowolnym, chociaż słyszałam, że go zepsułam i w ogóle jestem słaba. W biegach jest dzisiaj specjalizacja. Akurat sprint stylem dowolnym uciekł mi jak szybki pociąg. Jeżeli więc coś mi się udaje zdziałać w tej konkurencji, bardzo się cieszę. W Canmore zabrakło mi 10 metrów, żebym mogła walczyć o dużo więcej. Generalnie Kanada dała mi dużo nadziei, chociaż... Canmore to Canmore. Trudne trasy i bardzo ciężkie powietrze - w takich warunkach prawie zawsze Justyna dobrze biega - uśmiecha się "Królowa nart".
źródło: Przegląd Sportowy / SportSlaski.pl

Przeczytaj również