Justyna Kowalczyk: To nie jest bojkot zawodów w Polsce

29.03.2011
- Występ przed polską publicznością w Pucharze Świata jest moim marzeniem, ale nie zrobię niczego na siłę. Na żadne wspinaczki i karkołomne zjazdy się nie piszę - mówi Justyna Kowalczyk.
Kowalczyk ma na myśli zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich, które w połowie lutego 2012 roku miałyby się odbyć w Szklarskiej Porębie. Jakiś czas temu okazało się bowiem, że planowane są nie "tradycyjne" biegi, a coś z gatunku połączenia narciarstwa biegowego z alpejskim. Zawodniczki miałyby wbiegać po stoku przeznaczonym dla zjazdowców na Szrenicę, a następnie takim stokiem zjeżdżać do mety. Zawody otrzymały już nawet nazwę World Uphill Trophy. Zdecydowanie jednak nie przypadły do gustu Kowalczyk.

- To nie jest bojkot zawodów w Polsce, bo ja bardzo chcę wystąpić - podkreśla stanowczo zawodniczka, ale dodaje: - Dla mnie jednak ważne jest, by z jak najlepszej strony pokazać się swoim kibicom. Chcę walczyć o czołowe lokaty, a nie przybiec na trzydziestej czy czterdziestej pozycji, a tak by się skończył taki bieg. Oczywiście o ile po drodze nie przytrafiłby mi się dodatkowo jakiś upadek.

Także trener Aleksander Wierietielny ma swoje zdanie na temat zaistniałej sytuacji z Pucharem Świata w Polsce. - Gdyby nie fakt, że Justyna Kowalczyk jest Polką i w uznaniu jej zasług, nigdy nie dostalibyśmy Pucharu Świata - podkreśla szkoleniowiec mistrzyni olimpijskiej.

- Tym bardziej się dziwię, że organizatorzy zgłaszają do rozegrania bieg, który tak bardzo jest przeciwko Justynie. Wszędzie na świecie jest tak, że organizuje się zawody pod najlepszego zawodnika z danego kraju. W słoweńskiej Rogli były biegi klasykiem, bo Petra Majdic w tym najlepiej się czuła. We Francji, w La Clusaz, dla specjalisty od łyżwy Vittoza był długi bieg właśnie stylem dowolnym. U nas oczywiście robi się po swojemu, a można by chociaż skonsultować się w tej sprawie z Justyną albo z ludźmi, którzy rzeczywiście znają się na biegach narciarskich. Mówię wyraźnie, że jeżeli w momencie rozgrywania tych zawodów z podbiegiem z zjazdem na Szrenicę będę trenerem Justyny, to ona w nich nie pobiegnie.

Ostateczna decyzja, co do tego, jakie biegi zostaną rozegrane w czasie rywalizacji pucharowej w Szklarskiej Porębie, zostanie podjęta na przełomie maja i czerwca, gdy w Portoroż, w Słowenii, odbędą się komisje kalendarzowe FIS. Wcześniej na pewno dojdzie jednak do spotkania organizatorów zawodów z przedstawicielami Polskiego Związku Narciarskiego i Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, którzy zadecydują, jakie biegi mogą być rozegrane w Polsce. Stanowisko Kowalczyk w tej sprawie znają.

- Dziesiątka klasykiem, a drugiego dnia sprint. To byłby najlepszy i najbardziej realny do zrealizowania scenariusz - mówi zawodniczka.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również