Justyna Kowalczyk: Rehabilitacja przebiega szybciej, niż zakłada medycyna!
25.04.2012
Pani Justyno, na pani prawym, zoperowanym kolanie jeszcze plaster. Jak się pani czuje?
Justyna Kowalczyk: - Wszystko jest w porządku, normalnie chodzę, czuję się bardzo dobrze. Nie mogę jedynie trenować.
Postęp w powrocie do zdrowia jest taki, jakiego się Pani spodziewała? Jest taki jak zakładaliście, a może szybszy? Przybiegła pani do nas jak sarenka.
- Wydaje mi się, że wszystko idzie szybciej, niż przewidywały plany i szybciej, niż to zakłada medycyna! Jesteśmy jednak bardzo ostrożni na tym etapie, bo to mogą być pozory. Cieszymy się z tego, co jest, ale wszystkiego pilnujemy.
Jak wyglądają pani najbliższe plany?
- Przygotowania zaczynam na lodowcu Dachstein. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Normalnie będziemy biegać stylem klasycznym, bardziej ostrożnym trzeba być przy łyżwowym. Po sześciu tygodniach poza treningiem sportowym wszystko musi być stopniowane, bo trzeba powoli wrócić. Leń się trochę zagnieździł (śmiech).

fot. Pam Doyle/Pressfocus
Trenerem pozostałych naszych biegaczek został Ivan Hudać. Zna pani tego szkoleniowca? Jak go ocenia?
- Znam go bardzo dobrze prywatnie i jako trenera. Ma niesamowity warsztat, a świadczą o tym wyniki, jakie osiągał. Myślę, że jest to bardzo dobra decyzja i mam nadzieję, że dziewczyny wykorzystają tę szansę, która jest im dana.
To dla was też jest lepsza sytuacja, że będzie większe pole do porozumienia między pani sztabem i kadrą? Lepszy trener?
- Być może będziemy mieli silniejszą sztafetę. O to chodzi mi, dziewczynom, trenerowi i wszystkim kibicom. Trener Hudać to trener, który pracował pod presją i dzięki temu będzie wiele rzeczy bardziej rozumiał.
Jak już ta sztafeta wystartuje to będzie szansa na lepsze występy niż w ostatnich latach?- Ja myślę, że tak. Jest z czego wybierać: ja i trzy mocne inne dziewczyny. To wszystko zależy od tego, jak bardzo się będzie chciało...
Trener Hudać dobrze się zna z Petrą Majdić, z którą pani rywalizowała. On ją prowadził. Myśli pani, że Petrze będzie się chciało z nim przyjeżdżać na zgrupowania, żeby panie powspominały stare czasy?
- Myślę, że tak, ale nie na całe obozy. Petra niedawno skończyła biegać "uwolniła" się od tego i nie będzie się jej spieszyć, by do tego wracać.
Rozmawiał Michał Knura
Justyna Kowalczyk: - Wszystko jest w porządku, normalnie chodzę, czuję się bardzo dobrze. Nie mogę jedynie trenować.
Postęp w powrocie do zdrowia jest taki, jakiego się Pani spodziewała? Jest taki jak zakładaliście, a może szybszy? Przybiegła pani do nas jak sarenka.
- Wydaje mi się, że wszystko idzie szybciej, niż przewidywały plany i szybciej, niż to zakłada medycyna! Jesteśmy jednak bardzo ostrożni na tym etapie, bo to mogą być pozory. Cieszymy się z tego, co jest, ale wszystkiego pilnujemy.
Jak wyglądają pani najbliższe plany?
- Przygotowania zaczynam na lodowcu Dachstein. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Normalnie będziemy biegać stylem klasycznym, bardziej ostrożnym trzeba być przy łyżwowym. Po sześciu tygodniach poza treningiem sportowym wszystko musi być stopniowane, bo trzeba powoli wrócić. Leń się trochę zagnieździł (śmiech).

fot. Pam Doyle/Pressfocus
Trenerem pozostałych naszych biegaczek został Ivan Hudać. Zna pani tego szkoleniowca? Jak go ocenia?
- Znam go bardzo dobrze prywatnie i jako trenera. Ma niesamowity warsztat, a świadczą o tym wyniki, jakie osiągał. Myślę, że jest to bardzo dobra decyzja i mam nadzieję, że dziewczyny wykorzystają tę szansę, która jest im dana.
To dla was też jest lepsza sytuacja, że będzie większe pole do porozumienia między pani sztabem i kadrą? Lepszy trener?
- Być może będziemy mieli silniejszą sztafetę. O to chodzi mi, dziewczynom, trenerowi i wszystkim kibicom. Trener Hudać to trener, który pracował pod presją i dzięki temu będzie wiele rzeczy bardziej rozumiał.
Jak już ta sztafeta wystartuje to będzie szansa na lepsze występy niż w ostatnich latach?- Ja myślę, że tak. Jest z czego wybierać: ja i trzy mocne inne dziewczyny. To wszystko zależy od tego, jak bardzo się będzie chciało...
Trener Hudać dobrze się zna z Petrą Majdić, z którą pani rywalizowała. On ją prowadził. Myśli pani, że Petrze będzie się chciało z nim przyjeżdżać na zgrupowania, żeby panie powspominały stare czasy?
- Myślę, że tak, ale nie na całe obozy. Petra niedawno skończyła biegać "uwolniła" się od tego i nie będzie się jej spieszyć, by do tego wracać.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane
Sporty zimowe