Justyna Kowalczyk o półfinale sprintu: To przypominało olimpijski finisz
24.01.2011
W sobotę Kowalczyk zajęła drugie miejsce w biegu na 10 kilometrów stylem klasycznym. Wygrała Norweżka Marit Bjoergen. - Drugie miejsce to zawsze coś - uważa Polka.
W niedzielę nasza zawodniczka zajęła gorsze miejsce, a mimo to była bardzo zadowolona. Dlaczego? W półfinale sprintu udało się jej, na ostatnich metrach, wyprzedzić Bjoergen. - To przypominało olimpijski finisz - wspomina bieg, w którym zepchnęła Norweżkę na piątą pozycję, co skutkowało wyeliminowaniem z zawodów swojej najgroźniejszej rywalki.
Początek biegu nie zapowiadał tak dużych emocji. - Jeśli masz słaby numer startowy, dostajesz najgorszy tor. Dlatego na początku biegłam na samym końcu. Poza tym starty nie są moją mocną stroną - przyznaje.
Jak więc Kowalczyk podsumuje estoński weekend? - Wyjadę stąd na punktowym plusie w stosunku do Bjoergen. Wygrała Słowenka Petra Majdić, z czego też się cieszę. Chciałam też "odczarować" sprinty i się udało. Jest super. Na pewno wyjadę stąd w dobrym humorze - cieszy się "Królowa Nart".
W niedzielę nasza zawodniczka zajęła gorsze miejsce, a mimo to była bardzo zadowolona. Dlaczego? W półfinale sprintu udało się jej, na ostatnich metrach, wyprzedzić Bjoergen. - To przypominało olimpijski finisz - wspomina bieg, w którym zepchnęła Norweżkę na piątą pozycję, co skutkowało wyeliminowaniem z zawodów swojej najgroźniejszej rywalki.
Początek biegu nie zapowiadał tak dużych emocji. - Jeśli masz słaby numer startowy, dostajesz najgorszy tor. Dlatego na początku biegłam na samym końcu. Poza tym starty nie są moją mocną stroną - przyznaje.
Jak więc Kowalczyk podsumuje estoński weekend? - Wyjadę stąd na punktowym plusie w stosunku do Bjoergen. Wygrała Słowenka Petra Majdić, z czego też się cieszę. Chciałam też "odczarować" sprinty i się udało. Jest super. Na pewno wyjadę stąd w dobrym humorze - cieszy się "Królowa Nart".
Polecane
Sporty zimowe