Justyna Kowalczyk nie dobiegła do mety. "Dostałam po d..."
02.02.2013
Zawodniczka AZS-u AWF Katowice była faworytką biegu łączonego i faktycznie utrzymywała się w ścisłej czołówce. Na piątym kilometrze zeszła jednak z trasy. Dlaczego?
- Po pierwszych stu krokach wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Próbowałam wychodzić na prowadzenie, użyć siły, ale nic z tego. Tylko przeszkadzałam innym dziewczynom. Jak zaczynały się zjazdy, to one – z tyłu – musiały mnie popychać. Co by było na dobrych nartach? Na pewno dobiegłabym do mety.
Wyjeżdżam z Soczi z zerem. Nieźle. To się nie zdarzyło od wielu, wielu lat. W życiu bym nie przypuszczała. Czuję się z tym źle, bo w piątek pobiegłam 1200 metrów eliminacji, dziś 5 kilometrów i tyle. A ja potwierdzam się startami w zawodach. Bez nich czuję się bardzo niekomfortowo.
Dostałam po dupie i na pewno wyciągnę wnioski. To mogę obiecać - mówi w rozmowie z TVP Sport Justyna Kowalczyk
- Po pierwszych stu krokach wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Próbowałam wychodzić na prowadzenie, użyć siły, ale nic z tego. Tylko przeszkadzałam innym dziewczynom. Jak zaczynały się zjazdy, to one – z tyłu – musiały mnie popychać. Co by było na dobrych nartach? Na pewno dobiegłabym do mety.
Wyjeżdżam z Soczi z zerem. Nieźle. To się nie zdarzyło od wielu, wielu lat. W życiu bym nie przypuszczała. Czuję się z tym źle, bo w piątek pobiegłam 1200 metrów eliminacji, dziś 5 kilometrów i tyle. A ja potwierdzam się startami w zawodach. Bez nich czuję się bardzo niekomfortowo.
Jestem zmęczona ciężkimi treningami w Livigno, ale nie będę się tym tłumaczyć. Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy. Szczerze? Przyda się nam ten zimny prysznic. Mnie, serwismenom, całemu zespołowi. Nieczęsto się to nam w przeszłości zdarzało, ale byliśmy zbyt pewni siebie. Za pewni. Medale, puchary... A tu trzeba się skoncentrować na bieganiu.
Dostałam po dupie i na pewno wyciągnę wnioski. To mogę obiecać - mówi w rozmowie z TVP Sport Justyna Kowalczyk
Polecane
Sporty zimowe