Justyna Kowalczyk: Na wigilijnym stole nie pasuje mi... karp

24.12.2010
- Do gotowania się nie wtrącam. Zdecydowanie wolę zajęcia, które wymagają więcej energii niż stanie przy kuchni. Jeżeli więc potrzeba, mogę coś przynieść czy pojechać na zakupy - mówi Justyna Kowalczyk.
Jakie świąteczne obowiązki ma w rodzinnym domu? - Moim świątecznym zadaniem jest ubranie choinki, a ponieważ zawsze mamy w domu ogromną, to czasami zajmuje mi to cały dzień - podkreśla zawodniczka. A jak z przygotowywaniem potraw? - W domu jest jeszcze kilka kobiet i to one gotują, w myśl przysłowia "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść". Ja się nie wtrącam. Poza tym ja zdecydowanie wolę zajęcia, które wymagają więcej energii niż stanie przy kuchni. Jeżeli więc potrzeba, mogę coś przynieść czy pojechać na zakupy - wyjaśnia mistrzyni olimpijska z Vancouver.

Kowalczyk przyznaje też, że nie jada karpia. - W ogóle nie pasuje mi na wigilijnym stole, dlatego zawsze specjalnie dla mnie przygotowywany jest jakiś rybny filet. Może w tym roku postawię na łososia... Generalnie jednak bardzo lubię potrawy świąteczne, szczególnie te oparte na kaszy i grochu. A ponieważ robione są u nas na tysiąc sposobów, mam w czym wybierać - podkreśla.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również