Justyna Kowalczyk: Gdyby to była tamta trasa, dogoniłyby mnie

06.01.2011
- Trudno jest biec samotnie tyle kilometrów. Trzeba się przygotować na to, że będzie się słyszeć, że przeciwniczki odrabiają straty, mimo tego że daje się z siebie wszystko - mówi Justyna Kowalczyk.
Justyna Kowalczyk zwyciężyła w biegu pościgowym na dystansie 15 kilometrów we włoskim Toblach. Musiała podołać ciężkiemu zadaniu, bo na całej trasie biegła samotnie, uciekając goniącym ją rywalkom. Polka utrzymała prowadzenie w Tour de Ski i od tego, by drugi raz w karierze zostać zwyciężczynią tej prestiżowej imprezy, dzieli ją jeszcze 19 kilometrów.

- Trudno jest biec samotnie tyle kilometrów - mówi Kowalczyk. - Przede wszystkim trzeba się przygotować na to, że będzie się słyszeć, że przeciwniczki odrabiają straty, mimo tego że daje się z siebie wszystko. W pierwszej części trasy, która prowadziła pod górę, rywalki jeszcze traciły, ale już w drugiej gdy było więcej prostych i dziewczyny mogły się wzajemnie wyprzedzać, ja słyszałam, że przewaga topnieje. Na taką sytuację trzeba być przygotowanym, by samemu się wówczas nie zapędzić w jakiś ślepy zaułek. Cieszę się, że nie było tej trasy, co rok temu, czyli zjazdu, a właściwie długiej prostej lekko w dół. Przy takiej rywalizacji jak wtedy grupa na pewno by mnie doszła, bo takie są reguły tej zabawy - komentuje Justyna.
źródło: justyna-kowalczyk.pl

Przeczytaj również