Justyna Kowalczyk: Czy w Oslo Bjoergen jest do pokonania? Nie wiem
27.02.2011
- Bardzo się cieszę z tego medalu. Dobrze, że jest, bo zawsze scenariusz mógłby być inny. To pierwszy srebrny medal mistrzostw świata w mojej karierze. Poza tym to trzecia wielka impreza, na której zdobywam medale. Coś niesamowitego. Piękny wynik, bo każde miejsce na podium jest wspaniałe. W dodatku pierwszy raz w historii w Oslo stanęłam na podium, bo wcześniej mi się to nie udawało. Kolejne miejsce odczarowane w tym sezonie - mówi Kowalczyk.
- To był ciężki bieg, ale na mistrzostwach świata nie ma innych. Wiedziałam, że od początku trzeba będzie mocno walczyć. Dobrze, że sił starczyło mi na finisz. Norweżki rozegrały to zespołowo, bo na ostatnim zjeździe do mety Johaug poszła pierwsza, druga była Marit, a ja trzecia, no i Therese puściła Marit, a mnie przez moment przyblokowała. To trwało kilka sekund, ale wystarczyło, by Marit zdobyła przewagę, bo na takim zmęczeniu to jest już dystans, którego nie można odrobić - tłumaczy nasza zawodniczka.
Czy - jej zdaniem - w kolejnych startach w Oslo Bjoergen jest do pokonania? - Nie wiem. W tym starcie nie była. Nawet jeżeli wszystko rozstrzygałoby się na finiszu, musiałoby się zdarzyć coś niesamowitego, żebym pokonała w takich warunkach i łyżwą Marit. Trzeba jednak podkreślić, że wszystkie dziewczyny są bardzo zmobilizowane i chcą walczyć o najwyższe cele. A w tym sezonie jest tak, że jest dwójka, która im to uniemożliwia: Marit Bjoergen i Justyna Kowalczyk. Ja natomiast mam przed sobą tę jedną osobę, z którą nie mogę sobie poradzić. Trzeba jednak pamiętać, że ta sytuacja może się zmienić.
- To był ciężki bieg, ale na mistrzostwach świata nie ma innych. Wiedziałam, że od początku trzeba będzie mocno walczyć. Dobrze, że sił starczyło mi na finisz. Norweżki rozegrały to zespołowo, bo na ostatnim zjeździe do mety Johaug poszła pierwsza, druga była Marit, a ja trzecia, no i Therese puściła Marit, a mnie przez moment przyblokowała. To trwało kilka sekund, ale wystarczyło, by Marit zdobyła przewagę, bo na takim zmęczeniu to jest już dystans, którego nie można odrobić - tłumaczy nasza zawodniczka.
Czy - jej zdaniem - w kolejnych startach w Oslo Bjoergen jest do pokonania? - Nie wiem. W tym starcie nie była. Nawet jeżeli wszystko rozstrzygałoby się na finiszu, musiałoby się zdarzyć coś niesamowitego, żebym pokonała w takich warunkach i łyżwą Marit. Trzeba jednak podkreślić, że wszystkie dziewczyny są bardzo zmobilizowane i chcą walczyć o najwyższe cele. A w tym sezonie jest tak, że jest dwójka, która im to uniemożliwia: Marit Bjoergen i Justyna Kowalczyk. Ja natomiast mam przed sobą tę jedną osobę, z którą nie mogę sobie poradzić. Trzeba jednak pamiętać, że ta sytuacja może się zmienić.
Polecane
Sporty zimowe